wtorek, 18 sierpnia 2015

Powrót do Daringham Hall - Kathryn Taylor


Czy oglądaliście i lubiliście kiedyś „Modę na sukces”? Bo jeśli tak, na pewno świetnie odnajdziecie się w klimatach „Powrotu do Daringham Hall”. Łączy je ten sam sztuczny melodramatyzm, zakazane romanse i niejasne powiązania rodzinne.

W książce opisany jest świat bogatych ludzi, którzy we współczesnych czasach utrzymują dwudziestoosobową służbę. Ludzi, którzy po latach dowiadują się, że ich syn nie jest ich synem, a kuzyn nie jest kuzynem. Znajdziecie tu: zanik pamięci, testy na ojcostwo, żądzę zemsty i miłość do bliskiego krewnego (który nie wiadomo, czy faktycznie jest krewnym). Czyli generalnie – telenowelę. :-)

Osobiście nie mam nic przeciwko takim konwencjom i rozumiem, że mogą się komuś podobać. To, co mam do zarzucenia „Powrotowi do Daringham Hall” ma jednak związek z czymś innym. A mianowicie ze słabo zarysowanymi postaciami i kiepskim rozwojem akcji.

Zaczynając od postaci: o głównym bohaterze Benie, który przybywa z USA do Anglii Wschodniej, wiemy niewiele. Jest oczywiście przystojny, bogaty, ma świetną pracę we własnej firmie informatycznej i ciemne blond włosy. Ma też problem. Jest nim niedawno odkryty ojciec Ralph Camden, o którym matka opowiedziała mu na łożu śmierci. Ojciec jest głową szlacheckiego rodu, a Ben wyrusza na spotkanie z nim, aby odebrać mu majątek w postaci posiadłości Daringham Hall.

Co Ben ma zamiar zrobić z odzyskaną posiadłością? Jak wykorzysta odziedziczony tytuł baroneta (czyli najwyższy stopnień wśród niższej szlachty angielskiej)? Czy zamierza porzucić swoje ustabilizowane życie w Nowym Jorku? – w sumie nie znajdziemy w książce odpowiedzi na te pytania. Wiemy tylko, że Ben chce się zemścić na ojcu. Jego plan natomiast pozostaje niejasny. 

Do tego „plan” krzyżuje pięć młodych dziewczyn, które napadają na Bena, okradają go i przyczyniają się do zaniku pamięci. Swoje pięć groszy do nieszczęsnej sytuacji dokłada też Kate, piękna pani weterynarz i krewna Camdenów, która początkowo bierze głównego bohatera za włamywacza i okłada leśnym polanem. :-)

Chwilami jest to tak naiwna historyjka, że aż śmieszna. Dlatego nie mogę powiedzieć, że czytało mi się ją źle. Raczej zabawnie. :-) Kate (również bardzo schematycznie zarysowana postać) ma po niechcącym pobiciu Bena tak ogromne wyrzuty sumienia, że postanawia się nim zaopiekować. Co oczywiste, szybko się w sobie zakochują, podczas gdy nasz bohater stara się przypomnieć sobie, kim jest. 

W tle rozgrywają się jednocześnie wątki poboczne. Pojawiają się kolejni kuzyni, kuzynki, ciotki i wujkowie z rodu Camdenów, a każdy z nich zlewa się w jedno. Dopiero pod koniec historii zrozumiałam kim jest Ivy dla Anny, Anna dla Davida, a James dla Olivii. 

Wszystko dzieje się zbyt szybko. Ben i Kate zakochują się w sobie dosłownie po kilku rozmowach. Peter (współpracownik Bena) natychmiast go odnajduje, mimo że nie miał pojęcia, dokąd tamten pojechał. Ralph bez problemu akceptuje Bena. Przez to nie ma żadnego stopniowania akcji ani momentu, kiedy na coś wyczekujemy. Raczej wyczekiwałam końca książki niż kolejnych wątków. Dlatego gorąco polecam, ale tylko fankom brazylijsko-amerykańsko-argentyńskich tasiemców. :-) 

Tytuł: „Powrót do Daringham Hall”  
Autor: Kathryn Taylor   
Wydawnictwo: Otwarte 
Data wydania: 29 lipca 2015   
Ilość stron: 295  
Moja ocena: 4/10

62 komentarze:

  1. Moda na sukces? Jak dla mnie kompletna katastrofa. Niektóre pary pobierały się po 7 razy. Mieli dzieci ze wszystkimi na około. Nie dla mnie. Książka raczej mi się nie spodoba więc szkoda czasu ;)

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie ma tu aż 7 małżeństw :-), ale jest popularny w "Modzie na sukces" motyw syna, który nie jest synem tego ojca, o którym myślał przez całe życie, tylko zupełnie innego. I dowiaduje się po latach, że może się związać z siostrą, bo nie są spokrewnieni. :-) Także jakby nie patrzeć - telenowela. :-))

      Usuń
  2. Czyli tak, jak przewidywałam na Facebooku. Ogólnie bardzo chciałam ją przeczytać, ale potem pojawiły się własnie wśród świetnych opinii również te złe. A niezadowolenie tych ludzi było dobrze uzasadnione. Dlatego ja podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słabo ją oceniłaś, ale ja postanowiłam jej dać szansę.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio dużo słyszałam o tej książce, jednak niezbyt mnie ona interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię jak na nic w trakcie czytania nie czekam, a wszystko dzieje się zbyt szybko ;) To raczej nie jest powieść, w której bym się zaczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając Twój gust, wydaje mi się, że byłabyś, podobnie jak ja, zawiedziona...

      Usuń
  6. Taka opera mydlana to nie dla mnie *kręci nosem*

    OdpowiedzUsuń
  7. O książce ostatnio było tak głośno, że w ogóle nie przyszło mi do głowy, że coś może być z nią nie tak. A tu proszę, taka niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czułam, że ta książka okaże się wielkim rozczarowaniem ;) Szkoda, że straciłaś cenny czas, na mało ciekawą lekturę, ale nowe doświadczenia też są ważne ;) Nie jestem fanką takiej literatury i z pewnością nigdy nie sięgnę po tę książkę, ale rozumiem, że innym może się jednak podobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, kolejne rozczarowanie zaliczone. :-), ale musiałam się przekonać. Niestety, bardzo często myli mnie ładna okładka i dobre opinie innych. :-)

      Usuń
  9. Takie powieści są zdecydowanie nie dla mnie... strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli to książkowa wersja "Mody na sukces" to ja sobie jednak daruję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha, Swietne porównanie do "Mody na sukces". Książki nie czytałam ale to porównanie wystarczajaco mnie odstrasza ;)

    pozdrawiam
    http://secondlife-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jednak sama wydam opinię na temat tej książki, chciałabym ją przeczytać w najbliższym czasie i może mi się w końcu uda to zrobić :) Nie mniej jednak każdy ma swoje zdanie i ja je szanuję:)
    Pozdrawiam, Dakota // 97books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. :-) Najlepiej przekonać się samemu. :-)

      Usuń
  13. Po tylu zachwytach, Twoja recenzja jest bardzo orzeźwiająca. Nie wiem czy mam ochotę na tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak słabo? :( Oj, a myślałam, że każdemu się podoba ta książka, bo na taką wygląda. No szkoda, ale mam nadzieję, że mi ona przypadnie do gustu :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmmm, chyba jednak nie;) Aczkolwiek w innym czasie "Modę" się oglądało;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem Ci, że trochę mnie zaskoczyłaś, bo do tej pory czytałam same pozytywne recenzje tej książki i byłam na nią bardzo nastawiona, ale "Moda na sukces" serio? To mnie nieco przeraża. Poza tym lubię porządnie rozpisane postacie, które mają swój niepowtarzalny charakter.

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, zawsze jest szansa, że Ty odbierzesz tę książkę zupełnie inaczej. Jednak dla mnie nawiązań do telenowel było tu zbyt dużo... :-)

      Usuń
  17. Trochę rozbawiła mnie Twoja recenzja, jestem pełna podziwu, że potrafisz tak ciekawie i humorystycznie pisać :) Zazdroszczę! :D A co do książki- raczej nie przeczytam, opery mydlane to nie dla mnie :P
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :-) Nie spodziewałam się, że recenzja tak Ci się spodoba. :-))) Ale fajnie. :-)

      Usuń
  18. Moda na sukces owszem ale tylko na telewizorze, nie jestem wielką fanką, ale oglądałam co któryś odcinek z mamą ;) Nie wyobrażam sobie czytać tak zagmatwanej opery mydlanej. Miło że opisałaś książkę w tak pozytywny sposób mimo wszystko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam jakoś strasznie nikogo zniechęcać, ale bardziej oddać klimat "Powrotu". :-)

      Usuń
  19. Spodziewałam się czegoś więcej od tej książki. Nie lubię, kiedy bohaterowie tak szybko się w sobie zakochują. Wydaję się to być mało realistyczne. Fankom tasiemców zdecydowanie też nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa recenzja, ale raczej się nie skuszę :P
    Buziaki :*
    cynamonkatiebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka mnie nie zachęcała i widać dobrze robię, trzymając się od niej z daleka :P

    OdpowiedzUsuń
  22. O matko.. nawet nie myślałam o czytaniu tejże książki, a po tej recenzji to już w ogóle nawet się nie zastanawiam! Książka słaba, ale za to jak fajnie się Twoją opinię czytało!

    Pozdrawiam, Książniczka z duetu Po drugiej stronie książki

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, nominowałam Cię do LBA :)
    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2015/08/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Hmm... Ostatnio kupiłam i miałam nadzieję, że się nie zawiodę, a tu porównanie do Mody na sukces (brr). Niedobrze. Ale nie uprzedzam się i wrócę tutaj z własnym zdaniem jak przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze po próbie zrozumienia "Mody na sukces" bolała mnie głowa, więc za tą książkę podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie przepadam za "naiwnymi historyjkami". Jednak nie skreślam jej od razu i pomimo wszystko dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Po twoim opisie mogę tylko napisać, że na pewno nie przeczytam takiego gniotu. Przede wszystkim już mi się niedobrze robi, jak bohater w książce jest najprzystojniejszym facetem na świecie, bogaty tak, że mógłby sobie tyłek pieniędzmi podcierać i ma własną firmę, którą i tak pewnie traktuje jak pracę dorywczą. Dobrze, że można się dowiedzieć od innych na jakie książki nie tracić czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, mieć własną firmę, którą traktuje się jako pracę dorywczą, a i tak zarabiać krocie. Bajka, prawda? Chciałabym tak mieć. :-))

      Usuń
  28. Nie przypadły mi do gustu "barwy milosci" tej autorki wiec i przed tą pozycją mam opory. Dopiero dziś trafiłam na Twój blog nie wiem jak to możliwe :) ale dodaje do obserwowanych i zostane na dłużej ;)
    ksiazkomiloscimoja.blog spot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i oczywiście zapraszam częściej. Zawsze jesteś tu mile widziana. :-)

      Usuń
  29. Ja nie jestem zainteresowana tym tytułem. Siostra czytała ,,Barwy miłości" tej pisarki, ale do tej książki też nie bardzo ją ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Hejka! Nominowałam Cię do Słownik Sztugi TAG.
    Więcej info: http://miedzy--stronami.blogspot.com/2015/08/sownik-sztuki-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Książka nie dla mnie :) zanudziłabym się i nie dobrnęłabym do końca.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nawet nie myslę o jej przeczytaniu. Dziękuję serdecznie za przestrogę! :D
    Ale teleonowela może być faktycznie udana :D

    Pozdrawam, Lucy z Górki Ksionszków

    OdpowiedzUsuń
  33. Raczej nie dla mnie, więc spasuję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Niedawno miałam przyjemność czytać tę książkę i tak przyjemność, bo klimat mi się spodobał. Angielska posiadłość była bardzo dobrze przedstawiona, jednak nie mogę się nie zgodzić, co do słabego opisania rodziny. Wciąż myliły mi się siostry, po kilku dniach po lekturze większość zlewa mi się w jedną postać. Wątek miłosny był odrobinę zbyt szybko prowadzony, irytowało mnie to, że Ben nagle przypomniał sobie, że nie lubi kobiet i nie chcę mieć z nimi do czenienia i co od razu się odkochał. Teraz, gdy o tej książce myślę mam sporo negatywnych spostrzeżeń, jednak zaraz po lekturze byłam zadowolona. To taka lektura odprężająca, miła, ale niestety łatwa do zapomnienia. :(

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli miałyśmy całkiem podobne skojarzenia, ale mój odbiór był raczej negatywny. Spodziewałam się porywającej historii miłosnej, ale - tak jak piszesz - o tej książce zapomina się bardzo szybko...

      Usuń
  35. To mogłoby spodobać się mojej mamie:) A tak na serio to ja uwielbiam brazylijskie seriale, jestem na bieżąco z Televisą - aktualnie Dzikie serca godzina 17 heheh :) A jak była Moda na sukces i jeszcze mieszkałam z mamą - oglądałyśmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więc Ci się spodoba Beti? Przyznaję, że też czasami oglądałam telenowele, ale trzeba mieć na nie odpowiedni nastrój i wenę. :-) Tak w ogóle przypomniałaś mi, że dawno nie oglądałam dobrego serialu. :-)

      Usuń
  36. Ta książka była mocno reklamowana, ale widać, że nie za bardzo przypadłaby mi do gustu :P A jak już słyszę o tasiemcu to tym bardziej xd Zapraszam do siebie na konkurs www.oczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. Ojej... Aż tak Cię zawiodła? Co prawda etap szaleństwa za telenowelami mam już za sobą, ale nie uważam, że książka była aż tak zła ;) Miała kilka słabszych momentów, uważam też że Barwy miłości tej autorki są dużo lepsze, ale to wszystko. Cóż.

    Ale zdjęcie zrobiłaś piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba za dużo po niej oczekiwałam. Spróbuję dać jeszcze szansę autorce czytając "Barwy miłości". :-)

      Usuń
  38. Ta książka naprawdę brzmi zabawnie przez swoją banalność i schematyczność, ale czasami przydaje się przeczytanie takich książek, choćby po to, by się maksymalnie odprężyć. Chociaż muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z książkową telenowelą w aż takim stopniu.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  39. Jestem strasznie ciekawa tej pozycji, ale moje "napalenie" znacznie zmalało po przeczytaniu Twojej recenzji :D a tak reklamują tą książkę...

    OdpowiedzUsuń
  40. Schematy schematami, ale powieść czyta się tak lekko, że nie można przestać ;) w tym tkwi siła romansów ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Myślałam nad przeczytaniem tej książki, ale po Twojej recenzji chyba zrezygnuję. Wolę poświęcić swój czas na coś bardziej wartościowego. Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Moda na sukces to koszmar mojego dzieciństwa :-P Kiedy rodzice byli w pracy spędzałam czas z babcią, która oglądała ten serial nałogowo. Zrobił mi on pranie mózgu do tego stopnia, że ochrzciłam wszystkie swoje lalki imionami bohaterów :-P Koszmar :-D
    Nad "Powrotem..." nawet zastanawiałam się przez chwilę lub dwie, ale ostatecznie zrezygnowałam, mając w pamięci jak przeciętna była inna książka tej autorki którą niedawno czytałam. Widzę, że to była mądra decyzja. Może jeśli trafi się okazja zerknę do środka, ale na pewno jej nie kupię ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, rozbawiła mnie Twoja historia o Babci. :-) Mimo wszystko musiały to być urocze chwile. :-)))

      Usuń