czwartek, 25 czerwca 2015

Dziewczyna z zegarem zamiast serca - Peter Swanson


„Dziewczyna z zegarem zamiast serca” jest jedną z nowości tego lata, które koniecznie chciałam przeczytać. Po części zaintrygował mnie tytuł, po części treść. Jak wyszło? Jak to zwykle z bestsellerami - trochę nijak.

Główny bohater, George zbliża się do czterdziestki i powoli czuje, że „jego świat traci wszelkie barwy”. Od 15 lat żyje w luźnym związku z Irene, który przypomina mi początkowe relacje Carrie i Mr. Biga z „Seksu w wielkim mieście”. Sporadyczne spotkania w knajpie, zdrady i malejące oczekiwania. 

W ogóle w życiu George’a brak jakichkolwiek oczekiwań i głębszego sensu. Co prawda ma dobrą pracę w dziale księgowości prestiżowego bostońskiego czasopisma, ale popada w coraz większy marazm. Nic się nie dzieje i jak sam przyznaje „od lat nie otworzyły się przez nim perspektywy”. Smutna ta jego egzystencja. Stołuje się w barach, nie ma znajomych, nie utrzymuje bliskich relacji z rodziną. Być może dlatego nagłe pojawienie się Liany wywraca jego świat do góry nogami.

Liana jest dawną miłością George’a, przy czym warto zaznaczyć, że byli ze sobą tylko przez pół roku (!), kiedy mieli po 18 lat i nie zakończyło się to dobrze dla głównego bohatera. Mimo to George znów szaleje na jej punkcie, po przypadkowym (lub też nie) spotkaniu w barze.

Pytanie „Co on w niej widzi?” towarzyszyło mi przez całą książkę. Nie mogłam zrozumieć, czy mężczyzna był aż tak w niej zakochany 20 lat temu, że z łatwością znów poddał się jej intrygom? Czy też jego życie było tak beznadziejnie nudne, że wolał wszystko inne niż monotonną codzienność? 

Od pierwszych chwil Liana bez problemu wciąga George’a w swój zły, pokręcony świat. Poznajemy ją poprzez wydarzenia współczesne, ale i wspomnienia głównego bohatera z czasów studiów, kiedy byli parą. Liana to prawdziwa femme fatale, dlatego w jej otoczeniu pojawiają się i zbrodnie, i kradzieże, i przeróżne inne machlojki/obrażenia. O dziwo, George przyjmuje wszystko z dużą dozą spokoju. Właściwie nie wiemy, co on do końca o tym wszystkim myśli, ponieważ narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. A dziwne zdarzenia tylko się mnożą…

O ile motywacje głównych bohaterów nie były dla mnie jasne, o tyle muszę w jednej kwestii oddać sprawiedliwość tej książce. Mianowicie spełnia większość zapowiedzi z okładki. Faktycznie dominuje tu klimat noir. Jest depresyjnie i mrocznie. Pojawiają się bohaterowie gorzko podchodzący do życia i błądzący w świecie bez wartości moralnych. Druga okładkowa notka, zapowiadająca „całkiem niezłą literacką zabawę”, również ma swoje uzasadnienie. Książkę czyta się bowiem bardzo dobrze. Fabuła wciąga, nie dając jednoznacznej odpowiedzi na kluczowe pytania. Niestety, minusem było dla mnie zakończenie, które określiłabym, jako „grubymi nićmi szyte”.

„Dziewczynę z zegarem zamiast serca” przeczytałam w zaledwie kilka godzin. Zainteresowała mnie i naprawdę zaintrygowała. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że tak, jak szybko ją przeczytałam, tak równie szybko o niej zapomnę… 

Tytuł: „Dziewczyna z zegarem zamiast serca”
Autor: Peter Swanson
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 19 czerwca 2015
Ilość stron: 317
Moja ocena: 5/10

57 komentarzy:

  1. I Często spotykam się z takimi książkami... szybko czytam, szybko zapominam.
    Oczywiście, zdarzają się perełki, ale nie ma co liczyć, że każda książka powali nas na kolana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie mam chyba przesyt takich książek:) Od następnego miesiąca przerzucam się na klasykę, reportaże i biografie:)

      Usuń
  2. Mnie książka w ogóle nie zainteresowała. Nie wiem czemu bo i okładka fajna i tytuł tajemniczy... Czasami tak mam i wtedy wolę zaufać mojej intuicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intuicja to fantastyczna sprawa:) Niestety mnie ostatnio zawodzi, bo zbyt często oceniam książki po okładce...

      Usuń
  3. Z jednej strony intryguje mnie ten klimat ,,noir" ;) a z drugiej zniechęca zakończenie ,,grubymi nićmi szyte". Chociaż czasem lubię czytać też te książki, które specjalnie nie zapadają w pamięć, w końcu czytanie to też relaks:), ale Twoja nota 5 na 10 nie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o relaksujące czytanie, to "Dziewczyna z zegarem zamiast serca" jest pod tym względem ok:) Naprawdę dobrze mi się ją czytało, tylko że... nic poza tym. Zabrakło mi tu jakiejś głębi, przesłania, sensu... Czegokolwiek. Odłożyłam książkę i od razu o niej zapomniałam. A spodziewałam się mimo wszystko czegoś więcej, stąd ta niska nota.

      Usuń
  4. Miałam na nią wielką ochotę, jednak bardzo zmalała po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam nikogo zrażać:) To tylko moja subiektywna opinia... Może Ty będziesz miała zupełnie inne zdanie na temat tej książki? :)

      Usuń
  5. Tytuł intrygujący, ale faktycznie sama książka wydaje się być słaba i nieciekawa, patrząc na Twoją recenzję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja spodziewałam się czegoś więcej, ale tak jak pisałam już do Rudej, warto przekonać się samemu, czy jest to książka warta uwagi:)

      Usuń
  6. uu, spodziewałam się lepszej treści, chyba jednak odpuszczę tę książkę, mam teraz ciekawsze do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym sęk, że "Dziewczyna z zegarem zamiast serca" jest w miarę ciekawa, ale zakończenie totalnie mnie rozczarowało...

      Usuń
  7. Nie powiem, spodziewałam się czegoś lepszego. Mimo to, spojrzę do Biedronki - jeśli będzie to ją wezmę, bo jednak przyjemnie ci się ją czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jako wakacyjne czytadło, może nie być to zły wybór:)

      Usuń
  8. Liczyłam że będzie lepiej. Lubię książki mroczne, ale trochę mnie smuci że zakończenie jest nieciekawe i naciągane. Ostatecznie jeszcze nie wiem czy sięgnę po ten tytuł. Będę musiała to przemyśleć.
    Ale muszę powiedzieć, że okładka mnie wręcz hipnotyzuje i przyciąga ;). Szkoda że wnętrze książki nie jest już takie fenomenalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka i tytuł są rewelacyjne, dlatego właśnie po wnętrzu spodziewałam się dużo więcej... :)

      Usuń
  9. Kurczę, ja też byłam tą książką zaintrygowana, ale coś mi się wydaje, że po Twojej recenzji po nią nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrażaj się:) Może akurat będzie tak, że odbierzesz ją całkiem inaczej:)

      Usuń
  10. Czekałam na tę recenzję, dziękuję, że tak szybko ją napisałaś:) Tytuł bardzo intryguje, ale szalu chyba nie ma:) Poczekam na jakiś inny tytuł, na razie zaoszczędzę te 24.99zł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pod koniec wakacji zrobię jakiś konkurs, gdzie będzie do wygrania "Dziewczyna z zegarem zamiast serca":)

      Usuń
    2. Oj kusisz :D Fajny pomysł :)

      Usuń
  11. Tytuł brzmi ciekawie. No nie wiem, może kiedyś sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tego, że brzmi jak książka typowo dla kobiet, to jest w niej coś, co mnie w pewnym sensie przyciąga, nawet mimo sporej ilości niepochlebnych opinii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest rzeczywiście kobieca, ale treść już nie. Właściwie to czułam, czytając tę książkę, że napisał ją facet...

      Usuń
  13. Widziałam te książkę u mnie w Biedronce i tak przez chwilę miałam ją w rękach, ale jednak nie zdecydowałam się na zakup. Sam tytuł mnie zaciekawił i sądziłam że powieść jest zupełnie o czymś innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, okładka i tytuł mogą czasami mylić...:)

      Usuń
  14. Tytuł sprawił, że się zakochałam, ale twoja recenzja to jak kubeł zimnej wody i już mi ta miłość przeszła...

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  15. A tytuł taki fajny, baśniowy wręcz. ;) I zdjęcie ładne ci wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  16. Powieść widziałam w nowościach wydawnictwa, ale jakoś niezbyt mnie zainteresowała, a teraz widzę, że słusznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niektóre książki takie są, że po ich przeczytaniu się o nich zapomina. Mnie zaintrygowała jej fabuła i jeśli będę miała okazję, to na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Sądziłam, że będzie to objawienie na rynku, bo nie ukrywam, że zaczarował mnie tytuł. Teraz cieszę się, że kupiłam jej w biedronce niedawno. Uwielbiam tajemniczy klimat, ale charaktery bohaterów w moich oczach nie wypadają najlepiej... ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest femme fatale, a on jest nijaki - to tak najkrócej mogłabym opisać bohaterów. Mimo to fabuła jest w pewien sposób interesująca i to jest, moim zdaniem, najmocniejsza strona tej książki:)

      Usuń
  19. Już sama zapowiedź mocno mnie zaintrygowała, szkoda, że nie jest to książka o której się pamięta...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam o tej książce, ale nie jestem przekonana czy to do końca moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wobec tego odpuszczam sobie tę powieść, mam tak wiele zaległości czytelniczych, że nie będzie wielką stratą jeżeli ta książka nie znajdzie się w moim księgozbiorze... ;)
    PS. Jak zwykle piękne zdjęcie wyczarowałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Tym razem jestem mniej zadowolona ze zdjęcia, ale bardzo zależało mi na czasie, by jak najszybciej opublikować tę recenzję. Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  22. Miałam ochotę na tę książkę, właściwie tytuł mnie zaciekawił, ale już mi się odechciało :]

    OdpowiedzUsuń
  23. Faktycznie tytuł jest intrygujący. Miałam nadzieję, że to pozycja bardziej wartościowa.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tytuł świetny, szkoda, że fabuła nie dosięga mu do pięt :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Okładka mnie zaintrygowała... szkoda, że z fabułą gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy tytuł, na pewno intryguje. Niestety często można trafić na książki, które szybko się czyta i równie szybko zapomina. Po kilku dniach nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie nawet imion bohaterów. Nie jestem pewna czy chciałabym czytać kolejną książkę tego typu.
    Bardzo ciekawa recenzja, pozdrawiam :)

    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam właśnie przesyt takich tytułów. Teraz szukam do czytania czegoś bardziej wartościowego:)

      Usuń
  27. O proszę! Czyli intrygujący tytuł to jednak bardziej chwyt marketingowy? Kurcze, dobrze, że nie zaczęłam polować na tę książkę. Spada na koniec kolejki "do przeczytania". :) Dziękuję za Twoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co:) Ale tak jak pisałam we wcześniejszych komentarzach - być może Tobie książka by się spodobała. Każdy odbiera literaturę inaczej:))

      Usuń
  28. Tytuł faktycznie intrygujący :) Zastanawia mnie główna bohaterka - może nawet trochę ciekawi, ale jednak zdam się na Twoją opinie, po której nie czuję wielkiej chęci na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe, główna bohaterka pojawia się w książce chyba najrzadziej. Najczęściej poznajemy ją z relacji i wspomnień innych osób:)

      Usuń
  29. Specjalnie jej szukać nie będę, ale jak wpadnie w moje ręce to zapewne przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała, ale w sumie jeśli ją przez przypadek znajdę, to pewnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na blogu i dziękuję za polubienie:)

      Usuń
  31. Mnie zapewne też skusiłby tytuł, ale po Twojej recenzji raczej sobie odpuszczę- mam wiele innych (wygląda na to, że ciekawszych) lektur do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. czyli pozycja na jeden dzień. :)
    zastanawiam się, czy po nią nie sięgnąć, ale jak na teraz mam dość mozolnych powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sama powieść mozolna nie była, ale bohaterowie jacyś tacy płascy. Szału nie było:)

      Usuń
  33. Zachęcona Twoim komentarzem - przydreptałam przeczytać Twoją recenzję :)

    No cóż... widzę, że miałyśmy podobne odczucia ;)
    Być może gdybym nie podeszła do tej ksiązki - jak do książki generalnie pozbawionej sensu - która ma mi zagwarantować rozrywkę - odebrałabym ją tak jak Ty :)

    Zakończenie było słabe. Bardzo słabe. Oby zmienili je w filmie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zrobią dobry film, książka ma jeszcze szansę na sukces marketingowy. Masz rację, że powinnam mieć do niej inne podejście. Spodziewałam się czegoś więcej, a wyszło jak zawsze :-)

      Usuń