środa, 22 lipca 2015

Wakacyjna rozdawajka


Ostatnio na blogu „Recenzje Ami” wygrałam książkę „Collide”. :-) Tak mnie ucieszyła ta nagroda, że postanowiłam zorganizować Wakacyjną rozdawajkę również u siebie. Do wzięcia są dwie książki z moich zbiorów: „Kochając pana Danielsa” Brittainy C. Cherry oraz „Dziewczyna z zegarem zamiast serca” Petera Swansona, które wzbudziły ostatnio Wasze duże zainteresowanie i zgromadziły sporo komentarzy. Zapraszam do udziału. :-) 
Regulamin Wakacyjnej rozdawajki: 
1) Organizatorem Rozdawajki jestem ja, czyli autorka bloga: niebieskazakladka.blogspot.com. 
2) Do wygrania są książki z mojej biblioteczki: „Kochając pana Danielsa” Brittainy C. Cherry lub „Dziewczyna z zegarem zamiast serca” Petera Swansona (obydwa egzemplarze są prawie nowe, czytane przeze mnie tylko raz i zachowane w bardzo dobrym stanie).
3) Warunkiem uczestnictwa w Wakacyjnej rozdawajce jest:
- zgłoszenie chęci udziału,

- bycie obserwatorem bloga (i/lub fanem na Facebooku),

- wybranie sobie jednej książki: „Kochając pana Danielsa” lub „Dziewczyna z zegarem zamiast serca”,

- podanie swojego maila oraz adresu bloga (opcjonalnie, jeśli posiadacie),

- udostępnienie podlinkowanego banera na swoim blogu, Facebooku lub G+,

- polecenie mi najlepszej Waszym zdaniem książki na wakacje (może być wraz z linkiem do Waszych recenzji, ale nie jest to warunek konieczny. Wystarczy sam tytuł).
 PRZYKŁADOWE ZGŁOSZENIE: 
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
Wybieram książkę pt.:
Mój adres mailowy:
Mój blog (opcjonalnie, jeśli posiadam):
Udostępniam baner: 
Polecam na wakacje książkę pt.:

Baner konkursowy 
 4) Rozdawajka trwa od 22 lipca do 22 sierpnia 2015 roku do godziny 23.59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę. 

5) Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski.   

6) Do wygrania jest jedna wybrana przez uczestnika książka: „Kochając pana Danielsa” lub „Dziewczyna z zegarem zamiast serca”.   

7) Dwóch zwycięzców zostanie wyłonionych drogą losowania 23 sierpnia 2015 roku. Wyniki zostaną ogłoszone tego samego dnia na blogu niebieskazakladka.blogspot.com.   

8) Książki zostaną wysłane przesyłką priorytetową przez Pocztę Polską. 

9) Zgłoszenie do Wakacyjnej rozdawajki jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu.  
Zapraszam do udziału i życzę powodzenia! :-)

piątek, 17 lipca 2015

Wakacje - Nina Majewska-Brown


Bardzo nie lubię pisać negatywnych recenzji. Raz, że mam szacunek do autora za jego pracę. Dwa, że nie chcę zniechęcać Was do czytania. A trzy - wszystko jest kwestią gustu. To, co nie podoba się mnie, może podobać się innym. I odwrotnie. Co do jednego chyba się jednak wszyscy zgadzamy – okładka powinna współgrać z treścią książki i nie wprowadzać czytelnika w błąd. A dokładnie tak jest z „Wakacjami” Niny Majewskiej-Brown.

Na okładce mamy uśmiechniętą młodą kobietę, splecione ręce zakochanej pary na  plaży i wspaniałe symbole Barcelony: dzieła Gaudiego, azulejos, La Ramblę. Wyobrażacie sobie może powieść obyczajową „przesyconą aromatem paelli i bąbelkami Cavy”, jak sugeruje opis? Nic bardziej mylnego.

Książka dzieli się na dwie różne części. Pierwsza jest zapisem hiszpańskich wakacji Niny, jej męża Bartka i dwójki dzieci: Klary i Jaśka. Akcja toczy się powoli i jest ukazana z perspektywy głównej bohaterki. Brakuje tu jednak wspomnianego aromatu i klimatu Barcelony. Jest natomiast dużo narzekania, stania w kolejkach i myślenia stereotypami. Bo jeśli spotykamy Polaków za granicą, to oczywiście musi to być brzuchaty, prostacki jegomość lub matka krzycząca na swoje dzieci…

Punktem kulminacyjnym tej części jest pojawienie się… teściów. Przylatują znienacka zaproszeni przez Bartka, co skutkuje wywołaniem rodzinnej wojny i wieloma kłótniami, o których czytamy przez kolejne kilkadziesiąt stron. Nina zarzuca mężowi zaproszenie jego rodziców, Bartek lawiruje pomiędzy nimi a żoną, Klara marudzi, teściowa jest iście z piekła rodem, a teściowi wiecznie coś nie pasuje. Jedyną pozytywną postacią jest siedemnastoletni Jasiek, który żyje we własnym świecie.


Mniej więcej w połowie książki dochodzi do dwóch ogromnych tragedii. Oczywiście nie napiszę, co się wydarzy, bo nie chcę spoilerować. Dość na tym, że świat Niny dosłownie legnie w gruzach. Smutna bardzo ta historia, ale czytałam ją bez większych emocji. Może jedynie zagościł we mnie lęk przed wakacyjnymi wyjazdami?

Wątpię, żeby intencją autorki było zniechęcenie czytelników do wakacji. Zapewne chodziło jej o przesłanie, że powinniśmy doceniać to, co mamy, gdyż życie jest bardzo ulotne. Zgadzam się z tym. Doceniam szlachetne intencje i kunszt pisarski Niny Majewskiej-Brown, bo tego nie można jej odmówić. Widać, że ukończenie filologii polskiej przekłada się na jej styl pisania i poprawność językową.

Jednak muszę przyznać, że po lekturze Wakacji" pozostał mi niesmak. Spodziewałam się „wciągającej, słodko-gorzkiej opowieść o tym, co w życiu ważne i najważniejsze” (to znów opis z okładki). A tymczasem dostałam przesiąkniętą sarkazmem i negatywnym nastawieniem do świata relację z koszmarnych wakacji. Odechciało mi się z tego wszystkiego urlopu… 

Tytuł: „Wakacje”  
Autor: Nina Majewska-Brown  
Wydawnictwo: Rebis 
Data wydania: 16 czerwca 2015  
Ilość stron: 384 
Moja ocena: 2/10

wtorek, 14 lipca 2015

Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów - Karol Lewandowski


Podziwiam ludzi, którzy mają pasję. Którzy realizują swoje marzenia i nie boją się ryzykować. Którzy na stwierdzenie innych: „nie da się”, odpowiadają: „jak nie, jak tak”. 

Przed wyjazdem do Ameryki, wiele osób mówiło Karolowi Lewandowskiemu, że się nie uda. No bo jak skrzyknąć zgraną grupę osób, którzy zrobią sobie 3-miesięczną przerwę od pracy lub studiów? Jak przetransportować wiekowego busa na drugi koniec świata? I jak przeżyć tam za 8 dolarów dziennie? A jednak. Upór i determinacja sprawiły, że niewykonalna podróż okazała się możliwa. 

Oprócz Karola, w trwającej prawie 100 dni wyprawie wzięło udział czterech chłopaków i jedna dziewczyna. Trasa rozpoczęła się lotem z Polski do Stanów, podczas gdy bus transportowany był statkiem. Nie obyło się bez trudności i wpadek już na sam początek, ale nie będę ich zdradzać. :-) 

Droga wiodła m.in. przez Manhattan, gdzie kolorowy bus zrobił furorę jako „Scooby-Doo car”; Amerykańską Częstochowę; bezkresne prerie; jaskinię hazardu Las Vegas; matkę dróg Route 66 i chilloutowe Miami. Dowiedziałam się, że w Motrealu istnieje „podwójne miasto”, a w Wisconsin lepiej wystrzegać się wietnamskich gangów, z którymi ekipa przeżyła mrożące krew w żyłach starcie.


Nie sposób wymienić wszystkich miejsc, które bohaterowie książki odwiedzili w Ameryce. Wszystkie miasta, trasy i chwile zostały uwiecznione w krótkich, ciekawie opisanych rozdziałach, a dodatkowo okraszone kolorowymi zdjęciami. Tak przystępna forma sprawiła, że i ja mogłam podziwiać ogromne przestrzenie Wielkiego Kanionu lub poranny, zamglony widok na most Golden Gate.

Dzięki lekturze „Busem przez świat” poznałam lepiej Amerykę i zapragnęłam zobaczyć ją na własne oczy. Jedyną słabą stroną książki jest mierna korekta. Czytając ją naliczyłam co najmniej kilkanaście literówek. Mimo to, historia wyprawy Karola, Alex, Wojtka, Pazia, Zyśka i Wuja fascynowała mnie od początku do końca. Po jej przeczytaniu miałam ochotę jak najszybciej spakować plecak i też wyruszyć w szaloną podróż po Ameryce. I wiecie co? Myślę, że kiedyś tak zrobię. :-) 

Tytuł: „Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów” 
Autor: Karol Lewandowski 
Wydawnictwo: SQN 
Data wydania: 8 grudnia 2014 
Ilość stron: 329 
Moja ocena: 7/10

piątek, 10 lipca 2015

Inna bajka - Kasia Bulicz-Kasprzak


Szukacie idealnej książki na wakacje? Bo ja właśnie taką znalazłam. „Inna bajka” ma w sobie wszystko, co dobra lektura na plażę mieć powinna: lekkość, humor, świeżość i budujące przesłanie. A że jest do bólu przewidywalna i od pierwszych stron wiedziałam, jak się skończy? Oj tam. Kto by podczas urlopu zwracał na to uwagę. :) 

Historię Karoliny poznajemy z jej perspektywy. Bohaterka ma 24 lata i właśnie kończy studia. Świat teoretycznie stoi przed nią otworem. Teoretycznie, bo praktycznie zachodzi w nieplanowaną ciążę. W dodatku z facetem, którego zna tylko kilka dni. Lecz mimo że jej marzenia zostają w jednej chwili zaprzepaszczone, nie spodziewajcie się łzawych lamentów. Styl pisania Kasi Bulicz-Kasprzak jest bowiem wolny od sentymentalizmu. Mamy za to wiele zabawnych sytuacji, podczas których Karolina próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Książka została podzielona na rozdziały odpowiadające miesiącom ciąży. Od „roz-poczęcia” aż po „rozwiązanie”. W każdym z nich bohaterce towarzyszą inne odczucia, zarówno dolegliwości fizyczne, jak i przemyślenia na temat własnej przyszłości. Przy okazji poznajemy też bliżej jej znajomych i rodzinę. Na szczególną uwagę zasługuje cudowna postać babci, która jest nieszkodliwą dewotką biegającą co chwilę do kościoła. Tylko czy biega tam się modlić czy też wzdychać do kościelnego? :-) 

Karolina, mimo że na początku książki kilka razy podkreśla, jaka jest ładna i mądra (kończy chemię na uniwersytecie i ma ambitne plany zrobienia doktoratu), to i tak od razu daje się lubić. Zna swoją wartość, ale nie jest zadufana w sobie. Żyje beztrosko, otoczona czworgiem najbliższych przyjaciół. Wśród nich jest: nieśmiały, ale wartościowy Piotrek, nieporadna Anka, urocza Kinga i przebojowy Tomek. Wszyscy stoją właśnie u progu dorosłości, tuż przed życiowymi decyzjami. Już nie dzieci, ale jeszcze nie dorośli. Z przyjemnością śledziłam ich losy i kibicowałam właściwym wyborom. 

Niestety, w książce jak w życiu. Mimo pięknych założeń, czasem wychodzi różnie. Niezbadana przyszłość weryfikuje nawet największe przyjaźnie, miłości i marzenia. Nigdy nie wiadomo, kto da nam wsparcie podczas życiowego zawirowania, a który przyjaciel ulotni się przy pierwszych kłopotach niczym bańka mydlana. Za to morał jest jeden: z każdej sytuacji jest zawsze wyjście. Obojętnie czy drzwiami czy oknem, ale zawsze jest. :)

Ulubione cytaty: 

„Nikt nie mówił, że życie jest łatwe, ale też nie ostrzegł, że chwilami jest takie trudne”. 

„Tak, to prawda, że los daje człowiekowi wiele okazji, żeby pokierował swoim życiem. Szkoda, że nie dołącza instrukcji obsługi”.

Tytuł: „Inna bajka”  
Autor: Kasia Bulicz-Kasprzak  
Wydawnictwo: Świat Książki 
Data wydania: 3 czerwca 2015  
Ilość stron: 271 
Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 6 lipca 2015

Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli - Ałbena Grabowska


Po rewelacyjnym pierwszym tomie „Stulecia Winnych”, liczyłam na równie ekscytującą kontynuację. I wiecie co? W ogóle się nie zawiodłam.

Druga część sagi obfituje w jeszcze więcej wydarzeń i zawirowań niż pierwsza. W Brwinowie rodzą się kolejne bliźniaczki – Kasia i Basia, ale wciąż głównymi bohaterkami pozostają Ania oraz Mania. To one będą zmagać się z samotnym macierzyństwem, niepewnością jutra i strachem przed śmiercią podczas II wojny światowej. I to one będą próbowały odnaleźć swoje miejsce w nowej, powojennej rzeczywistości.

Żeby nie zdradzać treści tym, którzy są w tracie czytania pierwszej części, napiszę tylko tyle, że w drugim tomie nigdy nie można być niczego pewnym.

Niemal co strona autorka szykuje dla nas kolejny zaskakujący zwrot akcji. Nigdy nie wiadomo, czy ten, kto teoretycznie zginął podczas wojny któregoś dnia nie wróci? Czy ktoś dobry nie okaże się nagle zły? I odwrotnie. Lub czy miłość, która wydawała się wieczna, nie przeminie równie szybko, jak się pojawiła?


Podziwiam bujną wyobraźnię Ałbeny Grabowskiej. W szalenie ciekawy sposób przedstawiła burzliwe losy wielopokoleniowej rodziny, od wybuchu wojny aż po dramatyczne w skutkach demonstracje studenckie w marcu 1968 roku. W umiejętny sposób wplotła też w wątki rodzinne istotne problemy tamtych lat, jak chociażby: antysemityzm, represje komunistyczne czy powojenną emigrację.

Może nie jest to właściwe porównanie, ale czytając tę część „Winnych”, miałam chwilami wrażenie, jakbym czytała „Modę na sukces”. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. :) Natłok nieprzewidzianych wydarzeń był bowiem ogromny. Musiałam się niekiedy bardzo skupiać, by nadążyć za jego tokiem.

Nie zmienia to faktu, że jest to książka wartościowa, porywająca i naprawdę warta uwagi. Mały minus odejmuję jedynie za brak mojego głównego bohatera, dziadka Antoniego. Co prawda godnie zastępuje go babcia Bronia, która ma duży wkład w wychowanie kolejnego pokolenia Winnych, ale i tak brakowało mi sprytu i przebojowości, jakimi wykazał się dziadek w pierwszym tomie.

Jestem pewna, że i Wy znajdziecie w „Stuleciu Winnych” swojego ulubionego bohatera, a może nawet lustrzane odbicie kogoś z własnej rodziny? Gwarantuję, że będzie to ekscytujące spotkanie. :)

Tytuł: „Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli” 
Autor: Ałbena Grabowska  
Wydawnictwo: Zwierciadło  
Data wydania: 28 stycznia 2015  
Ilość stron: 296 
Moja ocena: 9/10

czwartek, 2 lipca 2015

Kochając pana Danielsa - Brittainy C. Cherry


Jak zapewne większość kobiet, lubię od czasu do czasu przeczytać sobie dobre romansidło. Ok, przyznaję – może nie od czasu do czasu, ale całkiem często. :) Nie jestem jednak bezkrytyczna wobec romansów. Lubię, kiedy bohaterowie nie są idealni, kiedy nie ma za dużo lukru i kiedy historia miłosna niesie jakieś przesłanie albo chociaż posiada bogate tło historyczne. Słowem, lubię, kiedy książka jest „jakaś”, a nie jedynie ocieka tanim sentymentalizmem.  

Z opisu na okładce „Kochając pana Danielsa”, ciężko wywnioskować, czego się można spodziewać. Nie ma tam ani słowa o tym, kim są bohaterowie ani na czym polega ich historia. Jest za to lakoniczne zdanie, które można przypasować do większości romansideł: „To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę”.

Po okładce i samych zachwalających recenzjach na innych blogach, spodziewałam się co najmniej następczyni „Przeminęło z wiatrem”. Tymczasem dostałam polaną miodem i syropem klonowym historię o doświadczonych przez życie nastolatkach. 

Prawie cała akcja dzieje się w liceum. Główna bohaterka Ashlyn ma 19 lat i cierpi z powodu śmierci siostry bliźniaczki Gabby. Zaraz po jej pogrzebie, matka wysyła główną bohaterkę do nowej rodziny ojca w Wisconsin. Tam musi się przystosować do nowych warunków i nowych znajomych. Ale już w pociągu z Chicago poznaje swojego przyszłego ukochanego. Młody chłopak jest oczywiście jej ideałem, a ona jest ideałem jego, jednak około 120 strony dowiemy się, czemu nie mogą być razem. 

Banalna fabuła nie jest tym, co najbardziej irytowało mnie w tej książce. Jest nim infantylny język, jakim się posługuje główna bohaterka. Dla przykładu podaję cytat z początków powieści, kiedy w pociągu Ashlyn zwróciła uwagę na przystojnego Daniela:

„Zauważył, że na niego spoglądam, a kiedy uniósł głowę, by spojrzeć mi w oczy, uśmiechnął się szeroko, przez co skurczyłam się w sobie, spuściłam wzrok na granatową, poplamioną kawą wykładzinę i poszłam dalej. Jego tęczówki były intensywnie niebieskie, a spojrzenie pełne zainteresowania. Przez chwilę myślałam, że jego oczy są bramą do innego świata. 
Przepiękne. 
Zapierające dech w piersiach. 
Cudowne. 
Niebieskie oczy. 
Westchnęłam. 
Może rzeczywiście były wrotami do lepszego świata.
Tak na marginesie, ludzie nie powinni korzystać z ubikacji w pociągach. Są dość ohydne, w dodatku wdepnęłam w jakąś wyplutą gumę”.  

Takich cytatów znajdziemy w książce co najmniej kilka. Raziły mnie one swoją naiwnością, dziecinnością i prostotą. Na szczęście w miarę rozwoju fabuły, Ashlyn ma tego typu przemyśleń coraz mniej. Może dzięki miłości staje się bardziej dojrzała?


Za to jest druga kwestia, która nie dawała mi spokoju podczas czytania. Miałam nieodparte wrażenie, że niektóre opisywane sytuacje już skądś znam. Tak jakby autorka zrobiła sobie spis chwytów i motywów literackich, które są obecnie modne lub które kiedyś sprawdziły się w innych bestsellerach. Mamy więc: listy od zmarłej osoby (motyw z „PS. Kocham Cię”), chłopaka udającego, że pali papierosy („Gwiazd naszych wina”), śmierć najbliższych („Zostań, jeśli kochasz”) i przyjaciela geja (który pojawia się w zbyt wielu powieściach, by je tu wymieniać). 

Oczywiście są i jasne strony tej książki. Na przykład przesympatyczny przybrany brat Ashley - Ryan, który skrywa swoją skomplikowaną historię lub jej przybrana siostra Hailey, praktykująca po kryjomu buddyzm. Niestety słabo wypadają na ich tle sami główni bohaterowie. Są zbyt przesłodzeni i nieprawdziwi. Kulminacją był dla mnie fragment, gdy zaczęli cytować z pamięci obszerne fragmenty Szekspira w łóżku. 

Reasumując, nie polecam ani nie odradzam „Kochając pana Danielsa”. Chciałam Wam jedynie naświetlić, o czym ona jest, bo tego mi zabrakło w okładkowej zapowiedzi. Wierzę, że jest to historia, która może się niektórym podobać. Mnie średnio przypadła do gustu, ale najlepiej sami się przekonajcie. Na pewno polecam, jeśli lubicie książki z kręgu New Adult, nie męczy Was infantylny język i lubicie nadmierny sentymentalizm. Jeśli zaś spodziewacie się porywającej historii miłosnej z pełnokrwistymi i bardziej dojrzałymi bohaterami, lepiej poszukajcie jej gdzieś indziej. 

Tytuł: „Kochając pana Danielsa”  
Autor: Brittainy C. Cherry 
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 17 czerwca 2015 
Ilość stron: 432 
Moja ocena: 5/10