piątek, 17 lipca 2015

Wakacje - Nina Majewska-Brown


Bardzo nie lubię pisać negatywnych recenzji. Raz, że mam szacunek do autora za jego pracę. Dwa, że nie chcę zniechęcać Was do czytania. A trzy - wszystko jest kwestią gustu. To, co nie podoba się mnie, może podobać się innym. I odwrotnie. Co do jednego chyba się jednak wszyscy zgadzamy – okładka powinna współgrać z treścią książki i nie wprowadzać czytelnika w błąd. A dokładnie tak jest z „Wakacjami” Niny Majewskiej-Brown.

Na okładce mamy uśmiechniętą młodą kobietę, splecione ręce zakochanej pary na  plaży i wspaniałe symbole Barcelony: dzieła Gaudiego, azulejos, La Ramblę. Wyobrażacie sobie może powieść obyczajową „przesyconą aromatem paelli i bąbelkami Cavy”, jak sugeruje opis? Nic bardziej mylnego.

Książka dzieli się na dwie różne części. Pierwsza jest zapisem hiszpańskich wakacji Niny, jej męża Bartka i dwójki dzieci: Klary i Jaśka. Akcja toczy się powoli i jest ukazana z perspektywy głównej bohaterki. Brakuje tu jednak wspomnianego aromatu i klimatu Barcelony. Jest natomiast dużo narzekania, stania w kolejkach i myślenia stereotypami. Bo jeśli spotykamy Polaków za granicą, to oczywiście musi to być brzuchaty, prostacki jegomość lub matka krzycząca na swoje dzieci…

Punktem kulminacyjnym tej części jest pojawienie się… teściów. Przylatują znienacka zaproszeni przez Bartka, co skutkuje wywołaniem rodzinnej wojny i wieloma kłótniami, o których czytamy przez kolejne kilkadziesiąt stron. Nina zarzuca mężowi zaproszenie jego rodziców, Bartek lawiruje pomiędzy nimi a żoną, Klara marudzi, teściowa jest iście z piekła rodem, a teściowi wiecznie coś nie pasuje. Jedyną pozytywną postacią jest siedemnastoletni Jasiek, który żyje we własnym świecie.


Mniej więcej w połowie książki dochodzi do dwóch ogromnych tragedii. Oczywiście nie napiszę, co się wydarzy, bo nie chcę spoilerować. Dość na tym, że świat Niny dosłownie legnie w gruzach. Smutna bardzo ta historia, ale czytałam ją bez większych emocji. Może jedynie zagościł we mnie lęk przed wakacyjnymi wyjazdami?

Wątpię, żeby intencją autorki było zniechęcenie czytelników do wakacji. Zapewne chodziło jej o przesłanie, że powinniśmy doceniać to, co mamy, gdyż życie jest bardzo ulotne. Zgadzam się z tym. Doceniam szlachetne intencje i kunszt pisarski Niny Majewskiej-Brown, bo tego nie można jej odmówić. Widać, że ukończenie filologii polskiej przekłada się na jej styl pisania i poprawność językową.

Jednak muszę przyznać, że po lekturze Wakacji" pozostał mi niesmak. Spodziewałam się „wciągającej, słodko-gorzkiej opowieść o tym, co w życiu ważne i najważniejsze” (to znów opis z okładki). A tymczasem dostałam przesiąkniętą sarkazmem i negatywnym nastawieniem do świata relację z koszmarnych wakacji. Odechciało mi się z tego wszystkiego urlopu… 

Tytuł: „Wakacje”  
Autor: Nina Majewska-Brown  
Wydawnictwo: Rebis 
Data wydania: 16 czerwca 2015  
Ilość stron: 384 
Moja ocena: 2/10

51 komentarzy:

  1. szkoda, zapowiadało się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ty odbierzesz tę książkę inaczej :-)

      Usuń
  2. Dziękuję za ostrzeżenie! Zdecydowanie nie wybiorę się na te "Wakacje", wolę podróż pewniejszymi szlakami czytelniczymi, które nie skwaszą mi humoru swoją treścią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To straszne, poświęciłaś Swój czas na czytanie tak nieatrakcyjnej książki, a mogłaś w tym czasie przeczytać chociażby "Ostatnią arystokratkę',Evzena Bocka która skrzy się szczególnym czeskim dowcipemi i zaskakującą fabułą. Doceniam niekorzystną recenzję. Często sama mam ochotę takie pisać,powstrzymuje mnie od tego powód, który wymieniasz jako trzeci - innym na ogół się te książki podobają..

      Usuń
    2. Polecasz "Ostatnią arystokratkę"? Już kiedyś czytałam pozytywne recenzje na jej temat i nawet miałam zamiar przeczytać, ale jak to zwykle bywa, coś innego zajęło moją uwagę.

      Usuń
  3. Oj zdecydowanie ta książka nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo cenię takie recenzje, przecież pisząc powinnaś pozostać w zgodzie z samą sobą. A ja zaczęłam się zastanawiać, czy wolałabym powieść z kiepską fabułą i poprawnym warsztatem, czy interesującą akcję z miernym warsztatem pisarskim i doszłam do wniosku, że jest tyle dobrych książek, że nie ma co się nad tym zastanawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest tak dużo ciekawych książek, że naprawdę szkoda czasu na te kiepskie :-)

      Usuń
  5. Szkoda, że książka pozostawia niesmak i Cię rozczarowała. Czasami tak po prostu bywa...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam i na chwilę obecną nie zamierzam. :)

    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam ciekawa tej książki, ale po twojej recenzji widzę że po nią nie sięgnę.

    http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie pojawiła się ta sama recenzja i mnie książka z kolei wprost oczarowała w tej swojej drugiej, mroczniejszej części :) ale to chyba zależy już od subiektywnej oceny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zaciekawieniem przeczytałam Twoją recenzję:-) To właśnie doskonały przykład na to, o czym pisałam wcześniej :-) Każdy z nas może odebrać jedną książkę zupełnie inaczej. Jednym się nie spodoba, innym wręcz przeciwnie. Ja osobiście lubię takie różnice zdań, bo stwarza to pole do ciekawych dyskusji:-)

      Usuń
  9. Nie ma to jak szczera recenzja, takie lubię najbardziej :) Nad książką rozmyślałam, ale mam jednak obecnie ciekawsze na oku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja szczerość Cię nie zraziła :-)

      Usuń
  10. Mnie to zawsze fascynuje jak ta sama książka może wywoływać różne emocje w czytelnikach. Wydaje mi się też, że wystarczy nie stawiać się w roli absolutnego guru w kwestii czy daną książkę warto przeczytać czy nie (biorąc pod uwagę różne gusta o których wspominasz), co nie wyklucza tego, że mamy prawo jasno wyrazić, że akurat nam nie przypadła do gustu :) A już odnosząc się do książki to sama jestem przed urlopem i wolę w kontekście wakacji poczytać jednak coś bardziej budującego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też fascynuje, jak różnie można odebrać książkę. Ale następnym razem, jak lektura nie przypadnie mi do gustu, po prostu ją odłożę. :-)
      PS. Udanego urlopu! Mam nadzieję, że na wakacjach przeczytasz coś ciekawego i budującego :-)

      Usuń
    2. Ja jakoś nie potrafię porzucić książki, w trakcie czytania, zawsze liczę na to, że coś ją jeszcze uratuje :)
      PS. Jeszcze muszę do końca miesiąca wytrwać, a później 2 tygodnie wolnego ;)

      Usuń
    3. No ja właśnie też nie potrafię porzucić książki, którą zaczęłam już czytać. Ale zawsze sobie obiecuję, że kolejny raz będzie inaczej :-)
      PS. Świetnie, że masz wolne 2 tygodnie. Będzie dużo czasu na odpoczynek i czytanie :-)

      Usuń
  11. Ciekawa recenzja :) Mnie właśnie zachęciła do tej książki inna, niedawno przeczytana opinia i planuję sama się przekonać czy warto poświęcić dla niej swój czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się samemu :-) Zawsze to powtarzam :-)

      Usuń
  12. Faktycznie chyba okładka nijak ma sie do treści... szkoda nie lubie takich historii

    OdpowiedzUsuń
  13. Na pewno nie przeczytam. Poza tym okładka wydaje mi się być trochę przekalkowana z książek Forma Gayle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, teraz to zauważyłam :-) Okładka bardzo przypomina "Zostań, jeśli kochasz".

      Usuń
  14. Mimo Twojej negatywnej opinii książka mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też nie lubię pisać negatywnych recenzji, ale najważniejsze są nasze subiektywne odczucia, więc trzeba szczerze i otwarcie napisać o tym, co nam się nie podobało.
    Odnośnie powyższej książki odpuszczę ją sobie skoro Ty nie polecasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z moich ostatnich negatywnych recenzji. Tak jak pisałam wyżej, na przyszłość, kiedy książka mi się nie spodoba, przestanę ją czytać nawet w połowie. Podaruję ją komuś lub oddam do biblioteki :-)

      Usuń
  16. Po tym co piszesz, zgadzam się, okładka bardzo marnie dobrana do treści. Osobiście, oceniając tylko po jej oprawie graficznej uznałabym, że to bardzo luźna, gładka historia najprawdopodobniej jakiejś kobiety, która pojechała sobie na miłe wakacje. Pasowałaby do tego nawet jakaś osobista historia autorki, przeżyte przygody w Barcelonie itp.
    http://zadumam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takie miałam oczekiwania co do tej książki. Pewnie dlatego jestem tak zawiedziona jej rzeczywistą treścią...

      Usuń
  17. O proszę, niedawno czytałam bardzo pozytywną recenzję tej samej książki i fakt, że nie każdemu się podoba zachęca mnie do tego żeby sprawdzić jak będzie w moim przypadku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, jak zareagujesz na zwroty akcji w "Wakacjach". Jeśli będziesz miała okazję przeczytać, na pewno chętnie zerknę na Twoją recenzję :-)

      Usuń
  18. Jestem świeżo po urlopie w Barcelonie, więc chyba sięgnę po tę książkę, by mieć porównanie;) Bardzo cenię sobie autorkę tej książki:)
    Pozwolę sobie zaglądać do Ciebie, ciekawie recenzujesz:)
    Aha, to ja, Monika z www.mojepasjewjednymmiejscu.blogspot.com od słonecznikowej tacy;)
    Pozdrawiam i zapraszam do współpracy:))) m_radwan@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie jeśli okładka i opis sugerują coś innego niż treść to jest to irytujące. Można nawet powiedzieć, że to oszustwo czytelników. No książki nie przeczytam, gdyż nie fascynują mnie tego typu historie. Szczególnie po Twojej recenzji, nawet nie będę jej brała pod uwagę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam nikogo zniechęcać, ale raczej naświetlić, o czym rzeczywiście ta książka jest. :-) Okładka jest bardzo myląca. Gdyby była utrzymana w mrocznym stylu okładek Simona Becketta, byłaby zdecydowanie bardziej adekwatna do treści.

      Usuń
  20. Lektura zniechęcająca do wakacji czytana właśnie w tym okresie to musi być katorga, współczuję. Mam nadzieję, że szybko o niej zapomnisz. Wakacyjne tragedie obecnie nie szczególnie mnie ciekawią, sądzę, że raczej w ogóle wolałabym o nich nie czytać, a tym bardziej nie słyszeć.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zupełnie inaczej by było, gdybym wiedziała na co się piszę. O czym mniej więcej ta książka jest. Wtedy pewnie nawet bym po nią nie sięgnęła. A tak treść mnie totalnie zaskoczyła i nawet trochę zdołowała...

      Usuń
  21. Myślałam że książka będzie dużo lepsza, ale widać się przeliczyłam. Dobrze że się nie zdecydowałam na tę książkę, bo teraz bym żałowała. Nie mam ochoty na przesiąkniętą sarkazmem i negatywnym nastawieniem do świata, książkę. W wakacje poszukuję lektury lekkiej, a nie takiej która mnie dobije.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja :-) Na depresyjne powieści najlepszym czasem jest deszczowa jesień :-)

      Usuń
  22. Fabuła mnie nie zaciekawiły. Zdecydowanie nie mój typ, a po Twojej recenzji tym bardziej nie chcę marnować na tę książkę czasu, bo mam wiele innych pozycji do przeczytania.
    truthofthunder.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Okładka zachęca do przeczytania ale jeśli chodzi o tematykę, to jednak nie dla mnie. :P
    Pozdrawiam i obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma jak czytać książkę, gdzie w tytule jest słowo wakacje i która Cię do nich zniechęciła :) Na pewno nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie dalej jak kilka minut temu czytałam bardzo zachwycającą recenzję tej książki. Sama nie wiem, co o niej myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  26. O nie, nie warto zniechęcać się mimo wszystko do urlopu! :D bardzo nie lubię narzekania i takich negatywnych emocji - ponoć to narodowa cecha Polaków, czy to prawda nie będę oceniać, ale na pewno sama nie wpiszę się w ten nurt - jestem za szukaniem pozytywów. Myślę, że warto pisać i negatywne opinię, żeby potem nie było, że słabsza książka, a same pozytywne oceny. Oczywiście wszystko jest subiektywne, ale kiedy przeczytam co się komuś nie podobało albo zapoznam się z kilkoma różnymi opiniami, łatwiej mi potem ocenić czy powieść ma szansę mi się spodobać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Czasem mam wrażenie, że sami uwypuklamy swoje negatywne cechy narodowościowe. Narzekamy, że... narzekamy :-) Tak mniej więcej jest w "Wakacjach". Bohaterka narzeka, że teściowej lub teściowi się coś nie podoba. Że inni Polacy w Barcelonie zachowują się głośno lub niekulturalnie. I tym samym koło negatywnych emocji się nakręca. Niestety, po wakacyjnej tragedii jest tylko gorzej. Przykre zdarzenia w miarę czytania mnożą się i mnożą...

      Usuń