środa, 29 sierpnia 2018

Złe towarzystwo – Robyn Harding


Ciężko powiedzieć, czy zaczęło się od „Gotowych na wszystko”, czy od „Wielkich kłamstewek”, ale dziś thriller rodzinny lub – jak kto woli – thriller w wersji „soft” to gatunek, który staje się coraz bardziej popularny. Tak jak kiedyś New Adult.

Zazwyczaj akcja serialu lub książki thrillera „soft” dzieje się w niewielkim, sennym miasteczku gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Bohaterami są rodzice chodzących do podstawówki lub liceum dzieci, koniecznie zróżnicowani społecznie. Jedni pochodzą z elit i mają mnóstwo pieniędzy na naukę gry na fortepianie dla swoich pociech, inni natomiast ledwo wiążą koniec z końcem. Oczywiście z tego tytułu dzieją się niestworzone rzeczy i przez zazdrość dochodzi w końcu do tragedii.

Nie inaczej jest w „Złym towarzystwie”, gdzie punkt kulminacyjny opisywany jest już na pierwszych stronach. Hannah, córka zamożnej pary z San Francisco, była dotąd przykładną uczennicą. Wszystko zmieniło się jednak wtedy, kiedy najprzystojniejszy w szkole chłopak spojrzał na nią łaskawym okiem. Tym samym zyskała dwie popularne koleżanki i weszła do tzw. pierwszej ligi liceum, gdzie aby być „cool” trzeba palić, przeklinać i pić mnóstwo alkoholu. Czyli klasyk, a pierwszym dowodem, że jest się na fali, mają być szesnaste urodziny Hannach. Cel wieczoru: spić się na potęgę.

No i właśnie podczas feralnych urodzin dochodzi do tragedii, która zniszczy spokój prawie wszystkich bohaterów tej książki. Prawie, bo jest oczywiście kilka czarnych owiec z tytułowego „złego towarzystwa”, które jeszcze bardziej namieszają w relacjach skłóconych rodziców i nastolatków. Nie zdradzając fabuły, napiszę tylko, że dojdzie do trwałych oszpeceń ciała, zdrad, zerwanych przyjaźni i procesów sądowych. A wszystko to opisane jest w całkiem niezłym stylu.

Na pierwszej linii frontu wystąpi matka Hannah, Kim – kobieta dbająca o pozory i przejmująca się opinią innych. Na drugiej – matka innej dziewczyny, Lisa, która w przeszłości nie była święta, ale przynajmniej teraz doskonale zna swoje dziecko. Kolejnym terenem konfliktów będzie szkolna rzeczywistość, ta realna i wyjątkowo nienawistna oraz jeszcze bardziej brutalny świat social mediów. W obu przetrwają tylko najsilniejsi.

W czym tkwi fenomen rodzinnych thrillerów? Wydaje mi się, że w możliwości podglądania przez dziurkę od klucza prywatnego życia innych. Zawsze pokazana jest tu najpierw piękna fasada bogatej familii, po czym wychodzą na jaw kolejne kłamstwa i brudy ukazujące przykładnych dotąd obywateli w zupełnie innym świetle. Dzięki takim książkom my czytelnicy mamy poczuć się lepiej i stwierdzić, że nikt nie jest idealny. W końcu przecież chyba każdy ma swoje za uszami. 

Tytuł: „Złe towarzystwo” 
Autor: Robyn Harding
Tłumaczenie: Magdalena Rychlik 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Data wydania: 21 sierpnia 2018 
Liczba stron: 360 
Moja ocena: 6,5/10

8 komentarzy:

  1. Ta książka już na mnie czeka. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę ten tytuł na oczy, ale naprawdę mnie zaintrygował :) Jak znajdę chwilę czasu to z przyjemnością zapoznam się ze "Złym towarzystwem" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam jednego dnia, podczas leniwego popołudnia na plaży, czytało mi się świetnie, może po części dlatego, że lekka powieść pasowała mi do takiego klimatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci takiego leniwego czytania nad morzem. Nie ma nic lepszego :-) Ale gwarantuję, że nie tylko dzięki temu podobała Ci się ta książka. Ja czytałam ją w domu i równie mocno mnie wciągnęła. Po prostu jest to dobra historia :-)

      Usuń
  5. To i ja bym chętnie przeczytała :-) oczywiście też najlepiej nad morzem :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś po nią sięgnę, ale na chwilę obecną odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, tak. Lubię czytać takie książki, bo zanurzanie się w problemach bohaterów odciąga mnie od problemów moich czy moich bliskich.

    OdpowiedzUsuń