poniedziałek, 27 lipca 2015

Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery


Ostatni raz czytałam „Anię z Zielonego Wzgórza” w liceum. Byłam nią wtedy zachwycona, ale zapewne wiecie, jak to jest odkrywać książki z dzieciństwa czy młodości po latach? Często okazuje się, że to, co kiedyś nas bawiło, dawno już straciło swój urok… 

Pamiętam, jak po dekadzie od premiery „Dynastii” oglądałam jej powtórkowe odcinki i nie mogłam uwierzyć w swoje poprzednie zainteresowanie historią Blake’a i Krystle. Podobnie było z „'Allo 'Allo!”, który po latach nie śmieszył lub z „Prison Break”, dla którego zarywałam noce, a potem zastanawiałam się, po co? Z pewnych rzeczy się wyrasta i jest to zupełnie normalne.

Byłam pewna, że z „Anią z Zielonego Wzgórza” będzie podobnie. Mimo to skusiłam się na ponowne spotkanie z jej bohaterami za sprawą ukazania się „Kolekcji z Zielonego Wzgórza” Wydawnictwa Literackiego.

Fabuła książki jest prosta. Osierocona Ania przypadkiem trafia do domu na Zielonym Wzgórzu pod opiekę starszego rodzeństwa: Maryli i Mateusza. Jednak już od pierwszego dnia nie wszystko układa się idealnie. Z powodu temperamentu i marzycielskiej duszy Ani, dochodzi niemal codziennie do prześmiesznych przygód i wpadek.

Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona ponadczasowością historii Ani. Chociaż dobrze znałam jej przygody: z przefarbowaniem rudych włosów na zielone, nieumyślnym upiciem swojej przyjaciółki Diany domowym winem czy rozbiciem szkolnej tabliczki na głowie Gilberta, to i tak znów czytałam je z zaciekawieniem, rozbawieniem, a nawet sentymentem.    

Lucy Maud Montgomery roztoczyła prawdziwie idylliczną wizję Zielonego Wzgórza, jako cudownego domu, w którym mała, ruda i „zakręcona” Ania znajduje swoje miejsce na ziemi. Ponieważ dziewczynka (oprócz daru do ściągania na siebie kłopotów) posiada też dar nieustannego mówienia, niekiedy całe strony przedstawiają jej marzycielskie wywody skierowane do opiekunki Maryli. Stateczny Mateusz pozostaje z kolei cichutko z boku, ale widać, że całym sercem kocha małą Anię już od ich pierwszego spotkania na dworcu.

Innym wątkiem książki są przygody szkolne Ani, jej przyjaźń z Dianą oraz nienawiść do szkolnego kolegi Gilberta, któremu nie może wybaczyć przezwiska „marchewka”. Jednak ich drobne niesnaski tylko urealniają błogi świat przedstawiony i sprawiają, że nie jest on zbyt przesłodzony. A do czego zaprowadzą ich kłótnie w przyszłości, zapewne wiecie. :-)

W książce jest dużo śmiechu, ale pod koniec też momenty trudne i pełne cierpienia. Chociaż wiedziałam, jak się ta historia skończy, popłakałam się rzewnymi łzami czytając ostatnie strony „Ani”. W moim odczuciu jest to obowiązkowa lektura kobieca bez względu na wiek. Klasyka klasyk, której nie wypada nie znać i przygoda czytelnicza na najwyższym poziomie. Choć czytałam ją trzeci raz w życiu, to wiem na pewno, że sięgnę po nią jeszcze nie jeden raz w przyszłości. :-)

Ulubiony cytat: 
„Jeśli nie możesz się w pełni cieszyć, to ciesz się tyle, ile się da”.

Tytuł: „Ania z Zielonego Wzgórza”   
Autor: Lucy Maud Montgomery  
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Data wydania: 25 sierpnia 2014  
Ilość stron: 399 
Moja ocena: 10/10

60 komentarzy:

  1. Mam u siebie! :D
    Mało tego! Zebrałam całą Kolekcję z Zielonego Wzgórza :D
    Taka dumna jestem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam Twoją radość, bo ja też mam całą kolekcję :-) Jeszcze 23 tomy czeka na przeczytanie :-)

      Usuń
  2. Mam też tę publikację w tym wydaniu. Czytałam dawno temu i chciałabym w przyszłości wrócić do całej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wróciłam do niej z sentymentem. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie podobnie :-)

      Usuń
  3. Lektura w podstawówce. Na szczęście nie zdążyliśmy jej omówić. Nie ciągnie mnie do tej książki.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wielki sentyment do całej serii o Ani. Po prostu kocham te bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zawsze uwielbiałam Anię, choć teraz dopiero odkryłam, że ma ona niezły charakterek:-)

      Usuń
  5. łooo matko, Ania kojarzy mi się z dzieciństwem ;)
    Obowiązkowa lektura dla każdego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja pokochałam Anię w każdej postaci.. Książkowej oraz filmowej :) Myślę, że tu nie ma do czego się przyczepić.

    + zapraszam na wyzwanie, może się skusisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne wyzwanie. Bardzo kreatywne i pomysłowe, ale jeszcze się nad nim zastanowię. Gdyby tylko czas można było troszkę rozciągnąć, na pewno wzięłabym w nim udział :-)

      Usuń
  7. Hej nominowałam Cię do Liebster Blog Award więcej na:
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com
    Przepraszam że nie ma bezpośredniego linku ale nie mam dostępu do laptopa
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochałam Anię, ale nie wiem, czy miałabym na tyle odwagi, żeby po latach wrócić do niej lub którejkolwiek innej książki z dzieciństwa, właśnie z powodu tego strachu, że "coś pójdzie nie tak". Cieszę się, że Ty zaryzykowałaś i że było to takie cudowne spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że akurat "Ania z Zielonego Wzgórza" jest ponadczasowa. Jeśli raz Ci się spodobała, to powinno Ci się ją dobrze czytać zawsze :-)

      Usuń
  9. W dzieciństwie tak bardzo uwielbiałam Anię, ale teraz raczej bym nie kupiła ;(
    Za dużo książek w kolejce do czytania :)

    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat to doskonale rozumiem. Całe stosy książek do przeczytania, a czasu tak mało...

      Usuń
  10. Nigdy nie czytałam... Wstyd...

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny ten cytat :) Mam w planach przypomnieć sobie "Anię ..." i dokończyć całą serię, bo chyba nigdy nie przeczytałam wszystkich części. Z dużym sentymentem wracam też często do Jeżycjady i cieszy mnie równie mocno jak kiedyś. A tak w ogóle to jestem zła, że tak późno zwróciłam uwagę na kolekcję Wydawnictwa Literackiego, wiem że można kupić w całości, ale cena wygląda wtedy przerażająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie ta seria umknęła, kiedy była w kioskach. Co do "Jeżycjady", nie wiem, jak to zrobiłam, ale nigdy jeszcze jej nie czytałam. Patrząc na Twoje wrażenia i innych blogerów widzę, że warto, dlatego na pewno wkrótce po nią sięgnę:-)

      Usuń
  12. Kiedyś zaczęłam czytać Anię, jednak nigdy nie udało już mi się jej skończyć. Myślę, że jeszcze kiedyś do niej powrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja znam tą książkę - czytałam i nawet film obejrzałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja "Ani..." nigdy nie lubiłam. Nuda i zbędna egzaltacja...Dziewczynki musiały się nią zachwycać, a ja zamiast ją czytać, przekładałam strony. Wolałam Małgosię Musierowicz. O stokroć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuda i zbędna egzaltacja? Ranisz moje serce:-) Ale jak już wielokrotnie wspominałam, wielu osobom podoba się zupełnie co innego i to jest normalne.:-) Co do Musierowicz i "Jeżycjady" mam wielką ochotę ją przeczytać :-)

      Usuń
  15. My mieliśmy czytać ,,Anię z Zielonego Wzgórza" w podstawówce, ale Pani od polskiego kazała nam w końcu przeczytać inną książkę, więc niestety nigdy po nią nie sięgnęłam, chociaż oglądałam film.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jedna z przyjemniejszych lektur w podstawówce (choć z tego co pamiętam, to większość klasy wolała obejrzeć film...). Swoją droga, mam takie samo (tanie :D) wydanie tej książki w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie cała seria o Ani to wspomnienia z podstawówki. Tak byłam wtedy zafascynowana tą powieścią, że przeczytałam tą serię, całą serię o Emilce i inne L.M. Montgomery.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem szalenia ciekawa jak ja odebrałabym Anię po latach. Dawno już nie czytałam, ale mam egzemplarz jeszcze po mojej babci:) Zawsze jak w tv jest jakiś film na podstawie książek o Ani to z mamą oglądamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oglądałam już ten film co najmniej kilka razy :-)

      Usuń
  19. Mój powrót do Ani był równie udany, chociaż musiałam się trochę przyzwyczaić do niej na nowo, ale im więcej spędzam z nią czasu, tym bardziej ją doceniam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham, uwielbiam ach wspaniała książka i wspaniała seria, bo jeśli nie czytałaś dalszych przygód Ani to masz czego żałować :) pozostałe części są coraz lepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka książek o Ani, ale bardzo dawno temu i nie po kolei. Teraz zamierzam sobie to wszystko usystematyzować i przeczytać od początku do końca. Jeszcze długa droga przede mną, bo tomów jest naprawdę dużo :-)

      Usuń
  21. To była, a w sumie dalej jest, jedna z moich ulubionych serii. Uwielbiam historię Ani oraz Gilberta, a w szczególności ubóstwiam trzecią część! Jest chyba najlepsza ze wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już od kilku osób słyszałam, że trzecia część jest najlepsza. Właśnie jestem w połowie drugiej :-)

      Usuń
  22. Ależ ja lubiłam Anie z Zielonego Wzgórza! Cudowna książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. książka mojego dzieciństwa! <3
    ,,Ania z Zielonego Wzgórza'' to pierwsza książka którą przeczytałam z własnej,nieprzymuszonej woli w pierwszej klasie szkoły podstawowej.Po niej przeczytałam kolejne części,i mogę śmiało powiedzieć,że to właśnie ta seria Lucy Maud Montgomery rozpoczęła moją przygodę z czytaniem... mam do tej książki ogromny sentyment!

    http://marcepanowerecenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ogromny sentyment z dzieciństwa pozostał :-)

      Usuń
  24. Mam całą kolekcję, ale jakoś nigdy nie mogłam się do tej serii raz a porządnie zabrać. Udało mi się to rok temu i na razie mam 4 tomy za sobą. Powiem szczerze, że byłam zdziwiona "Anią z Zielonego Wzgórza", bo jak sama piszesz, rzeczywiście jest to coś ponadczasowego i dla osób w każdym wieku. Szkoda, że później robi się trochę nużąco i teraz nie mam ochoty na zabieranie się za piąty tom przygód rudowłosej. Koniecznie muszę skończyć tę serię, ale wątpię, żeby któryś z tomów przebił pierwszy lub trzeci. ("Ania na Uniwersytecie" jest bardzo dobra. Dużo miłości i te sprawy :D)

    Pozdrawiam,
    Skrzynka Pełna Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na ten trzeci tom, skoro wszyscy polecacie. A później mam nadzieję, że nie będzie zbyt nużąco. Na pewno jest to seria, której nie da się pochłonąć na raz. Podejrzewam, że podobnie jak Ty będą ją czytała rok, a może nawet dłużej. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  25. Kiedys po tym jak przeczytałam ją jako lekturę chciałam przeczyać resztę, teraz? Nie, 23 tomy to jest przesada :/
    Pozdrawiam, Maniaczka i zapraszam do siebie :)
    countrywithbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, 23 tomy to wcale nie jest dużo :-) Tak jak wspomniałam wyżej, mam nadzieję przeczytać je w rok :-)

      Usuń
  26. "Często okazuje się, że to, co kiedyś nas bawiło, dawno już straciło swój urok…" - Przykre, ale często prawdziwe. Przydarzyło mi się to z niektórymi książkami dzieciństwa (nawet z klasykami, np. Kubusiem Puchatkiem). Ania nie należała do moich ulubionych bohaterek, przeczytałam tylko pierwszy tom, ale ostatnio - widząc tyle pozytywnych recenzji - zastanawiam się nad powrotem do niej i jej przygód. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żeby to był udany powrót :-)

      Usuń
  27. Chyba nie ma takiej osoby, która nie kochałaby Ani z Zielonego Wzgórza :)
    Ja w każdym razie uwielbiam tę bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
  28. Kocham Anię ;) Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła się pochwalić całą serią na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytałam, uwielbiam!!! Niedawno czytałyśmy wspólnie z moją córcią :) Ona też pokochała Anię :)) Potem obejrzałyśmy film... jak nie kochać cudnej, rudowłosej, szalonej i zakochanej w literaturze dziewczynki? Nie da się!!!
    Tradycyjnie urocze i pomysłowe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że zawsze zwracasz uwagę na zdjęcia :-) Książki o Ani mają to do siebie, że można je czytać w każdym wieku. Nie dziwię się wiięc, że obie z Córcią kochacie rudowłosą :-) Dla mnie to jedna z najbardziej uroczych postaci literackich, z jakimi się kiedykolwiek zetknęłam :-)

      Usuń
  30. Ania była moją bohaterką! Ależ uruchomiła lawinę wspomnień...Cudnie:) To książka kultowa i bardzo ważna, czekam jeszcze trochę i będę ją delikatnie podsuwać dzieciaczkom:) Pozdrawiam. Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno im się spodoba, jestem przekonana:-) pozdrawiam weekendowo:-)

      Usuń
  31. Czytałam, ale... nie podobała mi się, dlatego nie m ochoty poznawać kolejnych części, a przynajmniej teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ta i wszystkie pozostałe części to zdecydowanie jedne z najważniejszych książek mojego dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nominowałam Cię do LBA, więcej info już jutro od 8:30 na countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. O matko :) najwspanialsza książka na świecie. Gdy przeczytałam ją jako lekturę w 4 kl. nie zatrzymałam się i pochłonęłam kilka następnych części, później filmy. Ania to moja idolka na całej linii :D świetny przykład książki, która nie dość, że niesie w sobie przesłanie, to jeszcze jest zabawna i ponadczasowa :)

    OdpowiedzUsuń
  35. "Ania..." jest niesamowitą książką. Bardzo ją lubię. Zawsze chciałem przeczytać cały cykl, ale na razie skończyłem na 3 tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jedna z najpiękniejszych książek dzieciństwa. Muszę powrócić do tej niesamowitej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Och, ja też mogę wracać bez końca! Uwielbiam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam pewne opory przed wracaniem to książek z dzieciństwa ze względu na ewentualne rozczarowanie. Ale skoro z Harry Potterem się udało, to może z Anią też się uda ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, że książki zupełnie inaczej odbiera się na różnych etapach życia. Ale z "Anią" nie powinnaś mieć takich problemów. To po prostu ponadczasowa lektura :-)

      Usuń