poniedziałek, 14 grudnia 2015

Tully - Paullina Simons


Wspominałam Wam w jednym z poprzednich postów, że ostatnio miałam okazję czytać kilka książek o samobójstwie. Nie był to zabieg celowy. Po prostu powieści o takiej tematyce jakoś same „wpadły mi w ręce”. Jedną z nich była właśnie „Tully”.

Zacznę od tego, że uwielbiam powieści Paulliny Simons. Odkąd kilka lat temu przeczytałam jej największy hit „Jeźdźca miedzianego”, jestem jej wielką fanką. Jednak w „Tully” ciężko mi było znaleźć urok i głębię jej poprzednich książek.

Przyczyną mogła być tytułowa bohaterka, wyjątkowo irytująca dziewczyna żyjąca na amerykańskiej prowincji lat 70. Mimo młodego wieku, Tully ma za sobą przebywanie w „szemranym” towarzystwie, molestowanie seksualne przez wujka oraz fatalne relacje z matką. Wszystko to zniszczyło jej psychikę i nie pozwoliło normalnie żyć. Jedyną odskocznią stały się spotkania z dwoma przyjaciółkami od serca. Kiedy jedna z nich popełniła samobójstwo, okazuje się, że nic już nie ma sensu.

Właściwie cała książka jest zapisem pokiereszowanego życia Tully, od wczesnej młodości do dorosłości i dojrzewania do bycia matką. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji (poza samobójstwem przyjaciółki), za to są kolejne tragiczne wybory życiowe bohaterki, które rzucają się cieniem na jej całą rodzinę. Rozumiem, że miała trudne dzieciństwo, ale już nie jestem pewna, czy usprawiedliwia to jej fałsz, zakłamanie i wieczne ranienie innych.


O czym właściwie jest ta książka? Trochę o samobójstwie bliskiej osoby, a trochę o traumach z dzieciństwa oraz ich wpływie na psychikę. Temat interesujący i na czasie, ale z tak nielubianą (przynajmniej przeze mnie) główną bohaterką, bardzo ciężki w odbiorze. Trudno bowiem czyta się książkę, kiedy totalnie nie rozumie się najważniejszej postaci.

Choć Tully w przeszłości nie miała szczęścia spotkać dobrych ludzi, to w dorosłym życiu dostała od losu wspaniałego męża, którego zupełnie nie potrafiła docenić. Urazy z dzieciństwa sprawiły, że raniła go i zdradzała na każdym kroku. Może autorka chciała przez to przekazać, iż każde otrzymane zło musi zostać przekazane dalej?

Nie zgadzam się z taką tezą. I nawet finałowe pozytywne zakończenie psychoz Tully nie zmienia faktu, że po książce pozostał niesmak połączony z poczuciem straconego czasu. Polecam jedynie zagorzałym fanom Simons lub osobom mocno zainteresowanym motywem patologii społecznej w literaturze. 

Tytuł: „Tully”   
Autor: Paullina Simons  
Wydawnictwo: Świat Książki 
Data wydania: 4 marca 2015  
Ilość stron: 683 
Moja ocena: 6/10

czwartek, 10 grudnia 2015

Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins


Możecie tego nie zrozumieć, ale nie jestem fanką Stephena Kinga. Dlatego jego okładkowa zapowiedź: „Znakomity thriller. Nie mogłem się oderwać przez całą noc”, zupełnie nie zrobiła na mnie wrażenia. Za to wywołany wokół „Dziewczyny z pociągu” szum medialny - już tak. Na tyle, że postanowiłam sprawdzić, o co w tym wszystkim chodzi. :-) 

Myślę, że głównym powodem popularności książki (oprócz wspomnianego chwytu marketingowego w postaci opinii samego Kinga) jest nietypowa fabuła, utkana wokół mrocznych torów kolejowych. Główna bohaterka Rachel codziennie dojeżdża pociągiem do pracy w Londynie. Jej egzystencja jest na tyle nudna i monotonna, że spogląda w okna mijanych na stacji domów, wyobrażając sobie idealne życie innych ludzi. Tylko czy życie idealne w ogóle istnieje?  
Hawkins dawkuje informacje o bohaterach, co jest wielką siłą „Dziewczyny z pociągu”. Początkowo nie wiemy, do jakiej pracy dojeżdża Rachel. I czy w ogóle gdzieś pracuje? Kim są ludzie, których podgląda zza okna wagonu? Dopiero z czasem wiele rzeczy się wyjaśnia, a wszystko zaczyna się od jednej, pozornie niewinnej sytuacji, której Rachel jest świadkiem. 
Ani sama główna bohaterka, ani inni bohaterowie nie są święci. Wkrótce dochodzi do tragedii i naprawdę ciężko zgadnąć, kto zawinił. Ciekawym zabiegiem jest dokonywanie kolejnych odsłon tajemnicy za pomocą narracji Rachel oraz dwóch innych bohaterek, co znacznie poszerza perspektywę czytelnika. Okaże się, że można kogoś kochać i dzielić z tym kimś życie, zupełnie go nie znając. A nawet nie znając samego siebie.

Fabuła „Dziewczyny z pociągu” jest mroczna i duszna. Przepełnia ją bezcelowość życia, samotność i brak oparcia w drugiej osobie. Zdecydowanie nie chciałabym żyć w świecie wykreowanym przez Paulę Hawkins. Jednak jeśli ktoś spodziewa się wielu drastycznych scen rodem z klasyków Kinga, może być rozczarowany. Akcja jest raczej stonowana i spokojna. Jeśli jest to thriller psychologiczny, to bardziej z naciskiem na słowo „psychologiczny”, niż „thriller”. 
Jako „niefanka” powieści grozy, jestem zachwycona tą książką. Jest nieszablonowa i wciągająca. Obawiałam się jedynie, że zakończenie popsuje pozytywny efekt, ale na szczęście autorka zgrabnie wybrnęła z zawiłej intrygi. Na jedyny minus zasługuje fakt, że wybrnęła zbyt szybko. Mniej więcej na 70 stron przed końcem, domyśliłam się już, jaki będzie finał… Mimo to bardzo polecam.
PS. Do zdjęć wykorzystałam mój nowy nabytek – białą deseczkę zrobioną przez artystkę Monikę z bloga „Moje pasje w jednym miejscu”. :-) 

Tytuł: „Dziewczyna z pociągu”     
Autor: Paula Hawkins      
Tłumaczenie: Jan Kraśko   
Wydawnictwo: Świat Książki  
Data wydania: 21 października 2015        
Ilość stron: 328 
Moja ocena: 8/10

wtorek, 8 grudnia 2015

Byłam tu - Gayle Forman


To już kolejna czytana przeze mnie książka, która dotyczy samobójstwa nastolatka. Zaczynam się zastanawiać, czy temat depresji jest po prostu modny, czy też stał się rzeczywistym problemem? Jeśli wierzyć statystykom, niestety to drugie.   

Okazuje się, że w samej Polsce w zeszłym roku samobójstwo popełniło około 300 młodych ludzi, a w Stanach Zjednoczonych jest to obecnie częstsza przyczyna zgonów niż w wyniku wypadków samochodowych… 

Jeśli można to tak ująć, Gayle Forman jest więc ze swoją nową książką jak najbardziej „na czasie”. Już w poprzednich powieściach wielokrotnie poruszała temat śmierci bliskich osób i sposobów radzenia sobie z tragedią. Tym razem tematem przewodnim jest samobójstwo Meg, czyli najlepszej przyjaciółki głównej bohaterki Cody. 

Książka zaczyna się listem pożegnalnym od Meg. Nie ma wątpliwości, że dziewczyna od miesięcy skrupulatnie planowała samobójstwo. Tylko dlaczego bliscy niczego się nie domyślili? Czy można było temu zapobiec? - tego typu pytania stawia sobie Cody i wyrusza w podróż do byłego akademika Meg. Tam poznaje jej byłych przyjaciół i sekrety, o których nie miała najmniejszego pojęcia.

Autorka  nie poprzestaje na samej fabule. Na końcu powieści (w mowie „Od Autorki”) zwraca uwagę na realny problem zaburzeń psychicznych wśród młodych ludzi, apeluje o rozwagę i wskazuje ścieżki pomocy. Mamy więc: ciekawy, aktualny temat oraz ważne przesłanie. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie… styl pisania Gayle Forman. 

To trzecia książka tej pisarki, którą miałam okazję czytać i niestety z przykrością muszę stwierdzić, że jej styl jest bardzo toporny. Rozumiem, że pisze głównie dla młodzieży, ale wielokrotne powtarzanie w dialogach „ano” lub „tja” zamiast „tak” drażni chyba wszystkich czytelników.

Po ponad czterdziestoletniej, doświadczonej dziennikarce i autorce, która ma za sobą współpracę z „Elle” i roczną podróż dookoła świata spodziewałam się bardziej wyszukanego języka. Zabrakło mi też głębszej charakterystyki postaci i bardziej rozbudowanej odpowiedzi na główne pytanie książki: „Dlaczego Meg popełniła samobójstwo?”. Niemniej wierzę, że nastolatkom „Byłam tu” może się podobać. A przecież dokładnie o to chodzi. 

Tytuł: „Byłam tu”    
Autor: Gayle Forman        
Wydawnictwo: Bukowy Las 
Data wydania: 23 września 2015       
Ilość stron: 327 
Moja ocena: 6/10

piątek, 4 grudnia 2015

Świąteczny Konkurs Fotograficzny


Zapraszam Wszystkich do udziału w Świątecznym Konkursie Fotograficznym. :-) Tym razem do wygrania są aż trzy książki z poniższej listy: 

1. „Carrie Pilby. Nieznośnie genialna” – Caren Lissner
2. „Huczmiranki.  Eukaliptus i werbena” – Agata Mańczyk
3. „Sensu sens” – Marek Adamik
4. „Collide” – Gail McHugh
5. „Byłam tu” – Gayle Forman
6. „Co się wydarzyło w Madison County” – Robert James Waller
 

Aby wziąć udział w konkursie należy: 

1) Polubić profil facebookowy Niebieskiej zakładki 

2) Polubić post konkursowy na FB

3) Zaprosić do udziału co najmniej jednego znajomego 

4) Do 18 grudnia do godziny 23.59 zostawić w komentarzu pod konkursowym postem na FB zdjęcie WŁASNEGO AUTORSTWA pt. „KSIĄŻKA NA ŚWIĘTA”. Maksymalnie jedna osoba może zamieścić 2 zdjęcia (może to być zdjęcie książki na tle choinki, z bombkami, Mikołajem, sankami, itd.). Nie krępujcie się korzystać z nieograniczonych pokładów swojej wyobraźni. :-)

Wygrywa osoba, której zdjęcie najbardziej mi się spodoba. Zostanie ona nagrodzona 3 książkami, które wybierze sobie z konkursowej puli sześciu wymienionych wyżej książek. 

W przypadku nadesłania dużej ilości ładnych i ciekawych zdjęć, przewidziana jest również nagroda pocieszenia w postaci 1 książki. Osoba zajmująca 2 miejsce wybiera tytuł spośród dostępnych w konkursowej puli (po wyborze książek przez zwycięzcę, który ma pierwszeństwo).

Konkurs trwa od dzisiaj do 18 grudnia 2015, do godziny 23.59. Wyniki ogłoszę w sobotę 19 grudnia.

Książki pochodzą  z mojej własnej biblioteczki. Wygrany pakiet przesyłam jedynie do adresatów na terenie Polski.  

Aby przenieść się bezpośrednio na post konkursowy, należy kliknąć TUTAJ.  

Miłej zabawy! :-)