piątek, 18 września 2015

Francuska opowieść - Krystyna Mirek


Witam Was gorąco po dłuższej przerwie. :-) Miło jest wyjechać na wymarzony urlop, ale miło jest też wrócić do blogowania. Powoli będę odpisywała na Wasze komentarze, a dziś zamieszczę kilka słów o książce, która towarzyszyła mi podczas ostatniego tygodnia. :-) 

W podróż do Paryża zabrałam ze sobą „Francuską opowieść”, o czym zadecydowała oczywiście jej tematyka. Liczyłam na to, że książka wprowadzi mnie w specyficzny klimat: francuskich kawiarni (które w rzeczywistości są niesamowicie urokliwymi miejscami), smacznych bagietek i croissantów, wyjątkowych wyprzedaży książkowych nad Sekwaną lub chociażby malowniczych krajobrazów i winnic z południowej Francji (jak na okładkowym zdjęciu). Nic takiego się jednak nie stało, bo 1/3 „Francuskiej opowieści”… dzieje się w Polsce. 
Owszem, bohaterowie wybierają się do Francji, ale zajmuje im to ponad 100 stron, a kiedy już wyjeżdżają, spędzają bardzo krótki czas w jednej z tamtejszych winnic. Cała otoczka: cierpki smak francuskich win, tamtejsze zachody słońca, podejście Francuzów do życia i obcokrajowców, codzienność we francuskiej prowincji – wszystko to zostało okrojone do minimum. Nie dowiedziałam się właściwie niczego nowego o tym kraju. Co więcej, myślę, że akcja powieści równie dobrze mogłaby się toczyć w Koziej Wólce i zapewne nie odczułabym żadnej różnicy. :-) 

Zdecydowanie zabrakło mi oddania klimatu jakiegokolwiek regionu Francji, ale nie mogę powiedzieć, że przez to książka jest zła. Pod innymi względami (interesujących dialogów, różnorodności postaci, zwrotów akcji) jest to całkiem dobrze napisana "obyczajówka", którą czyta się szybko, łatwo i przyjemnie.
Właściwie głównych bohaterów jest siedmiu. Beata (tradycyjnie, jak w wielu innych powieściach obyczajowych - kobieta niezdecydowana) i jej narzeczony Jakub (pisarz, który powoli ma dosyć niezdecydowania Beaty) postanawiają wyjechać do Francji, by zarobić na przyszłe, wspólne życie i lepiej poznać siebie nawzajem. Beatę wciąż męczą wątpliwości, czy Jakub jest faktycznie mężczyzną jej życia i czy warto w ogóle decydować się na ślub. Do pary narzeczonych niespodziewanie dołączają: Oliwia (singielka, redaktor naczelna dużego pisma i była narzeczona Jakuba) oraz Kacper (fajtłapowaty początkujący dziennikarz oraz były narzeczony Beaty). 
Cała czwórka jedzie do winnicy na Południu Francji, gdzie spotykają: groźnego zarządcę Aleksa, jego nieszczęśliwą partnerkę Marié oraz załamanego Hrabiego, właściciela zamku i winnicy. Losy wszystkich splatają się ze sobą i nic już nie może być takie samo. Utworzą się nowe pary, dawne decyzje ulegną zmianie, a także narodzą się nowe, zaskakujące plany na przyszłość.

„Francuska opowieść” była dobrą lekturą na wakacje, ale raczej nie pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Niemniej spodobała mi się na tyle, że chętnie sięgnę po wcześniejszą część historii Beaty, Jakuba, Oliwii i Kacpra pt. „Szczęście all inclusive”. Okładkowa zapowiedź przywołuje tym razem opis „pięknej greckiej wyspy skąpanej w południowym słońcu, luksusowego hotelu i galerii interesujących bohaterów”. Co do ostatniego się zgodzę, a resztę zamierzam sprawdzić. :-) 

Tytuł: „Francuska opowieść 
Autor: Krystyna Mirek 
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 17 czerwca 2015 
Ilość stron: 342
Moja ocena: 6/10

środa, 9 września 2015

Sensu sens - Marek Adamik


Znacie pojęcie „liberatura”? Bo ja spotkałam się z nim pierwszy raz dopiero za sprawą debiutu Marka Adamika. Okazuje się, że „liberatura” to tzw. „literatura totalna”, gdzie tekst, przestrzeń, rysunki, kształt książki, format, czcionka – wszystko jest komunikatem odautorskim i stanowi nierozerwalną całość. W przypadku „Sensu sens” tą całością są: grafiki autora oraz jego odczucia na temat choroby.

Jest to książka zupełnie inna od wszystkich, z jakimi kiedykolwiek miałam styczność. Skrajnie subiektywna, emocjonalna, osobista, symboliczna, pisana równoważnikami zdań i urywanymi myślami.  Przyznam, że nie odbierałam jej łatwo, ale z każdej strony biła od niej autentyczność. Czytając ją, naprawdę uwierzyłam autorowi. W jego zmagania z chorobą, niemocą, bezsensem i chwilowym zatraceniem zmysłu kreski, która dla grafika stanowiła dotąd sens życia. 

„Gdyby nie choroba, przeoczyłbym życie. Przeszłość była złożona tylko z pracy, na resztę pozostawało niewiele czasu. Jawi mi się to dziś błahe, choć muszę przyznać, że życie bez pracy jest również puste. Balansuję ustawicznie nad krawędzią”. 

Do momentu, kiedy pojawiła się diagnoza, Marek Adamik był człowiekiem spełnionym zawodowo. Nagradzanym grafikiem i ilustratorem, autorem okładek kilkudziesięciu tytułów prasowych. Kiedy jednak zachorował, wszystko zaczęło się załamywać. Życie zatraciło jakikolwiek sens. „Sens” jest tu właściwie słowem-kluczem, a sama książka stanowi symboliczno-surrealistyczny zapis wewnętrznej podróży autora - od załamania, poprzez negację, zwątpienie, aż po akceptację.

„Do niedawna przezwyciężałem chorobę, walczyłem z nią. Lecz już nie.
Akceptacja nie oznacza wcale pasywności czy bezczynności. Tylko elastyczność”. 

Co ciekawe, Adamik ani razu nie nazywa swojej choroby. Czytamy jedynie (i aż) o jego emocjach oraz podziwiamy grafiki autora, które znajdują się niemal na każdej stronie, przeplatając się i integrując z tekstem. Nie dowiadujemy się za to żadnych konkretów. Ani na temat leczenia, ani na temat tego, co dalej…


Dlatego jeśli planujecie zapoznać się z „Sensu sens”, polecam przeczytać najpierw wywiad z Markiem Adamikiem w „Wysokich Obcasach”. Dopiero znając realny kontekst, łatwiej jest zrozumieć przekaz zawarty w książce. Który mimo że jest przekazem trudnym, to na pewno wartościowym. 

PS. Postanowiłam nie poddawać ocenie książek, w których autorzy opisują swoje tragiczne przeżycia. Bo nie wiem, jaką miarą miałabym takie opowieści oceniać? Czy dawać plusy za styl, postaci czy może za traumatyczne wydarzenia? Dlatego pozostawiam „Sensu sens” bez oceny, polecając osobom szukającym „czegoś innego” w literaturze, interesujących się sztuką i lubiących nieszablonowe podejście do trudnych tematów.

PS. 2. Żegnam Was do 18 września, bo jadę już jutro na wymarzony urlop. :-) Na wszystkie komentarze, maile, zapytania, odpowiem zaraz po powrocie. Do miłego zobaczenia. :-) 

Tytuł: „Sensu sens”     
Autor: Marek Adamik    
Wydawnictwo: Editio 
Data wydania: 18 marca 2015   
Ilość stron: 242 
Moja ocena: bez oceny

poniedziałek, 7 września 2015

Plan - Patrycja Gryciuk


Motyw miłosnego trójkąta jest stary jak świat, a popularny co najmniej od czasu „Zmierzchu”. A jednak Patrycji Gryciuk udało się przemycić w swoim debiucie coś nowego i świeżego… Nie wiem, jak to zrobiła, ale jej „Plan” wciąga od początku i nie daje o sobie zapomnieć długo po przeczytaniu. 

Powieść zaczyna się w Paryżu w czasach współczesnych. Bogata kobieta w czarnej sukience i lakierkach Chanel dostaje tajemniczy telefon, po którym traci świadomość. Jedyne czego jest pewna to przekazana przez nieznanego człowieka informacja, że jej życie właśnie legło w gruzach.  

Wkrótce potem cofamy się w czasie o 5 lat. Anna jest młodą dziewczyną, która przyjeżdża z Wrocławia na studia do Oksfordu. Dzięki stypendium i biegłej znajomości języka angielskiego, ma szansę studiować wymarzoną architekturę. Dość szybko aklimatyzuje się w nowym miejscu i poznaje zgraną paczkę przyjaciół. W tym przystojnego studenta Lorcana.

Młodzi natychmiast stają się najlepszymi przyjaciółmi, a po kilku miesiącach prawie zostają parą. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie bal, podczas którego bohaterka zakochuje się w Siergieju. Bogaty biznesmen wywraca jej świat do góry nogami. Nagle zamiast jadać obiady na stołówce z przyjaciółmi, Anna leci prywatnym samolotem do Nowego Jorku. A zamiast spacerów, jeździ limuzyną z szoferem.

Jednak jej miłości do Siergieja od początku towarzyszy pewna tajemniczość. Właściwie do końca nie wiemy, czy jest on dobrym czy złym bohaterem. Niewiadomą jest też, dlaczego tak szybko zakochał się w młodej, niepozornej studentce? I co się stanie z Lorcanem, który nie widzi poza Anną świata?

Wiele niedomówień sprawia, że styl pisania Gryciuk jest niesamowicie wciągający. Tak bardzo chciałam się dowiedzieć, z kim Anna ostatecznie będzie, dlaczego prawie nie odzywa się do rodziców, którzy zostali w Polsce i o co chodzi z mafią, która zaczyna deptać jej po piętach, że pochłonęłam książkę w mgnieniu oka (mimo prawie 600 stron). :-)

Są jednak i minusy „Planu”. Między innymi sama Anna, której niezdecydowanie bywa irytujące. Rani innych, widząc tylko własne korzyści. Ale z drugiej strony nie zapominajmy, że jest to „tylko” osiemnastolatka, która ma prawo zachłysnąć się wielkim światem. Kolejny mały minus daję za nierealność historii, która pod tym względem chwilami przypomina „Greya”.

Jednak ogólny wydźwięk po lekturze mam pozytywny. Cieszę się, że mogłam poznać kolejną zdolną polską pisarkę i teraz nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam jej najnowszą książkę „450 stron”. 

PS. „Plan” trafił do mnie dzięki akcji „Podaj dalej, czyli książka w podróży” organizowanej przez Sylwię z bloga „Moje spojrzenie na kulturę”. Natomiast do zabawy zaprosiła mnie Agnieszka z „Nie teraz – właśnie czytam”. Dziękuję Wam Dziewczyny za możliwość przeczytania tej książki. Dzięki Wam poznałam debiut Patrycji Gryciak i przekonałam się, że naprawdę warto czytać polskich autorów. :-) 

Tytuł: „Plan”
Autor: Patrycja Gryciuk    
Wydawnictwo: Poligraf   
Data wydania: 28 marca 2013   
Ilość stron: 574 
Moja ocena: 7/10

piątek, 4 września 2015

Książkowe rozdanie


Z okazji pierwszego weekendu września, mam dla Was nowe rozdanie. Tym razem do wzięcia są dwie książki z mojej biblioteczki: „Powrót do Daringham Hall” Kathryn Taylor oraz „PS Kocham Cię” Cecelii Ahern. Zapraszam do udziału. :-)  

Regulamin Książkowego rozdania: 

1) Organizatorem jestem ja, czyli autorka bloga: niebieskazakladka.blogspot.com.  
2) Do wygrania są książki z moich zbiorów: „Powrót do Daringham Hall” Kathryn Taylor (egzemplarz czytany przeze mnie tylko raz i zachowany w dobrym stanie) lub „PS Kocham Cię” Cecelii Ahern (nowy egzemplarz, wersja kieszonkowa). 
3) Warunkiem uczestnictwa jest: 
- bycie obserwatorem bloga (i/lub fanem na Facebooku),
- wybranie sobie jednej książki: „Powrót do Daringham Hall” Kathryn Taylor lub „PS Kocham Cię” Cecelii Ahern,
- podanie swojego maila,
- udostępnienie podlinkowanego banera na swoim blogu, Facebooku lub G+. 

PRZYKŁADOWE ZGŁOSZENIE:  
Obserwuję jako:
Wybieram książkę pt.:
Mój adres mailowy:
Udostępniam baner: 

Baner konkursowy
4) Rozdanie trwa od 4 września do 4 października 2015 roku do godziny 23.59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę. 
5) Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski.   
6) Do wygrania jest jedna wybrana przez uczestnika książka: „Powrót do Daringham Hall” lub „PS Kocham Cię”.
7) Dwóch zwycięzców zostanie wyłonionych drogą losowania 5 października 2015 roku. Wyniki zostaną ogłoszone tego samego dnia na blogu niebieskazakladka.blogspot.com.   
8) Książki zostaną wysłane przesyłką priorytetową przez Pocztę Polską. 
9) Zgłoszenie do Książkowego rozdania jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu.  

Zapraszam do udziału i trzymam kciuki! :-)

wtorek, 1 września 2015

Stosik wrześniowy


W ubiegły weekend zostałam obdarowana cudownymi książkami, którymi po prostu muszę się pochwalić. :-) W najbliższym czasie to właśnie opinie o nich znajdziecie na blogu, ale nie zabraknie też książek, które przeczytałam jeszcze w sierpniu. Mam nadzieję, że recenzje przypadną Wam do gustu. A oto książki z najnowszego stosiku:

„Oddam ci słońce” – Jandy Nelson 

Z opisu na okładce: Czasem pragniesz czegoś tak bardzo, że jesteś gotów oddać za to cały świat. Nawet słońce. Noah jest nieśmiały i delikatny. Marzy, żeby zostać artystą. Jednak staje się kimś, kim nigdy nie chciał być. Kiedyś on i Jude, jego siostra bliźniaczka, byli nierozłączni…

Dlaczego czytam: Takiej okładce po prostu nie mogłam się oprzeć. Do tego czytałam same pozytywne recenzje o „Oddam ci słońce” na innych blogach, dzięki którym wiedziałam, że to książka dla mnie. Jestem ciekawa jej porównania z „Fangirl”, która też opowiada o relacjach pomiędzy bliźniętami. 

„Panie z Cranford” – Elizabeth Gaskell 

Z opisu na okładce: Powieść przypomina zbiór scenek rodzajowych. Urok dawno minionego świata, niespieszna narracja, świetnie uchwycone charaktery, snobizmy, śmiesznostki i cnoty bohaterek wzruszają, denerwują i wywołują niepohamowaną wesołość.

Dlaczego czytam: Jak już wiecie, uwielbiam powieści wiktoriańskie i zbieram całą serię „Angielskiego ogrodu”. Do kolekcji prozy Gaskell brakowało mi jedynie „Pań z Cranford”. Po rewelacyjnych „Żonach i córkach”, spodziewam się równie wciągającej historii o minionym świecie…

„Francuska opowieść” – Krystyna Mirek 

Z opisu na okładce: Południowa Francja. Kraina słońca, wina, miłości i marzeń. Czwórka znajomych wyrusza na wakacyjną wyprawę, żeby połączyć zawodowe cele z prywatnymi marzeniami. W pięknej starej winnicy, w cieniu wiekowego zamku ich losy gwałtownie się splotą.

Dlaczego czytam: Znów zachwyciła mnie okładka… :-) A poza tym podróż do Francji zawsze była moim marzeniem. Nie czytałam jeszcze pierwszej części historii Beaty i jej przyjaciół „Szczęście all inclusive”, ale wydaje mi się, że nie będzie to duża przeszkoda.


„PS Kocham Cię” – Cecelia Ahern 

Z opisu na okładce: Holly i Gerry od dzieciństwa stanowią nierozłączną parę. Rozumieją się wpół słowa, śmieją się nawet wtedy, kiedy się kłócą, nikt – a szczególnie oni – nie potrafią sobie wyobrazić, że mogliby się rozstać. A jednak… Śmierć Gerry’ego wstrząsnęła kobietą do głębi. 

Dlaczego czytam: Odkąd tylko obejrzałam film „PS Kocham Cię” wiedziałam, że muszę zapoznać się też z książką. Jednak od jakiegoś czasu była niedostępna w księgarniach. Tym bardziej się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że wydawnictwo Akurat wypuszcza w tym roku nowe wydanie powieści. :-)

„W stronę Swanna” – Marcel Proust 

Z opisu na okładce: To pierwszy tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. Pewnego dnia smak magdalenki zanurzonej w herbacie budzi w bohaterze wspomnienia.   

Dlaczego czytam:  Z cyklem „W poszukiwaniu straconego czasu” zetknęłam się na pierwszym roku studiów. Pamiętam, że kiedy go czytałam, czułam „wyższość literatury” w każdym napisanym przez Prousta słowie. Mam nadzieję, że kolejny raz będę tak samo zachwycona tą lekturą.

Która z przedstawionych książek najbardziej Was zainteresowała? Macie pomysł, którą powinnam zrecenzować w pierwszej kolejności? :-)