wtorek, 13 października 2015

Stosik październikowy


Jak co miesiąc, przedstawiam Wam nowości w mojej biblioteczce. Tym razem znalazły się wśród nich: egzemplarze recenzenckie, jedna książka otrzymana w ramach Book Tour oraz prezent od przyjaciółki:

„Pokolenia. Powrót do domu”- Katarzyna Droga 
 
Z opisu na okładce: W życiu Janki i Leszka pojawiła się wreszcie długo wyczekiwana, wymarzona córka Kasia. Po latach dorosła Katarzyna spisze historie rodzin Borengów i Zajewiczów. Będzie dramatyczna i pełna niespodzianek jak cała powojenna historia Polski. 

Dlaczego czytam: Po lekturze pierwszej części „Pokoleń” byłam zachwycona i wiedziałam, że muszę sięgnąć po kontynuację. Cieszę się, że Wydawnictwo Editio mi to ułatwiło, udostępniając egzemplarz recenzencki. Premierę książki zaplanowano na 21 października.

„Utrata” - Rachel Van Dyken 

Z opisu na okładce: Czy jedyna osoba, która jest w stanie pomóc ci wydostać się z kokonu rozpaczy, w którym mieszkasz od tak dawna, że nic innego nie daje ci poczucia bezpieczeństwa, może nagle… odejść? Jak to jest, gdy szansa na ratunek nieodwołalnie łączy się z utratą?

Dlaczego czytam: Do tego tytułu przekonały mnie pozytywne recenzje na wielu blogach. A dzięki uprzejmości Michaliny z „Książkowego świata”, która zorganizowała Book Tour z „Utratą”, książka bardzo szybko trafiła w moje ręce. Nie mogę się doczekać, kiedy ją przeczytam. :-)

„Sisi. Cesarzowa mimo woli” - Allison Pataki 

Z opisu na okładce: Po abdykacji Ferdynanda Habsburga na cesarskim tronie zasiada osiemnastoletni Franciszek Józef. Jest zaręczony z bawarską księżniczką Heleną. Jednak kiedy w 1853 roku narzeczona przybywa na wiedeński dwór, młody cesarz zakochuje się od pierwszego wejrzenia w jej siostrze Sisi, i to ją prosi o rękę. 

Dlaczego czytam: W dzieciństwie uwielbiałam filmy o Sisi, a dwa lata temu miałam okazję zwiedzić jej dawną siedzibę - Pałac Schönbrunn. Fascynuje mnie jej życie: szczęśliwa miłość niszczona przez lata przez despotyczną teściową, zagubienie w dworskich obyczajach oraz tragiczne dzieje jej ukochanych dzieci.

„Wszystko za Everest” - Jon Krakauer 

Z opisu na okładce: Znakomicie napisana opowieść o losach dwóch tragicznie zakończonych wypraw komercyjnych, które wiosną 1996 roku wyruszyły na szczyt Everestu, przebojem weszła do kanonu literatury górskiej. Książka od niemal 20 lat utrzymuje wysoką pozycję na liście bestsellerów, co jest zapewne zasługą wyraziście zarysowanych postaci i kapitalnej narracji.

Dlaczego czytam: W ubiegły weekend byłam w kinie na filmie „Everest”, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Doskonała gra aktorska, niesamowite zdjęcia gór i zakończenie, którego absolutnie się nie spodziewałam – film był doskonały, więc teraz po prostu muszę przeczytać książkę.

„Paryż”- Edward Rutherfurd 

Z opisu na okładce: Poruszająca powieść o Paryżu, w której zostały przedstawione dzieje czterech rodzin. Ich losy splatają się na przestrzeni wieków poprzez zakazane związki, małżeństwa z rozsądku, pragnienie zemsty i śmiertelnie niebezpieczne tajemnice.

Dlaczego czytam:  Od dawna miałam tę książkę na swojej czytelniczej liście, a ostatnio sprezentowała mi ją moja przyjaciółka. Książka jest potężna, bo ma 943 strony. Jestem ciekawa jak wygląda XIX-wieczny Paryż oczami Rutherfurda w porównaniu do współczesnej rzeczywistości.




Czy któraś z przedstawionych książek Was zainteresowała? Czekam na Wasze opinie. :-)

sobota, 10 października 2015

Ostatnie dni Królika - Anna McPartlin


Zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja, akceptacja – to pięć etapów procesu żałoby według psychologii. Książka „Ostatnie dni Królika” pokazuje, jak przebiegają one u pewnej irlandzkiej rodziny, która musi poradzić sobie z umieraniem bliskiej osoby.   

Główna bohaterka, czterdziestoletnia Mia o przezwisku Królik, umiera w hospicjum na raka. Przerzuty do kości nie dają nadziei na jej wyzdrowienie, ale czy na pewno? Matka Mii walczy szukając eksperymentalnych metod, ojciec gniewa się lub płacze, przyjaciółka zbywa sytuację żartami, rodzeństwo się kłóci, a córka udaje, że nic poważnego się nie dzieje.  

Zauważyłam, że są momenty w blogosferze, kiedy wszyscy czytają tę samą książkę. Na początku października co drugi post, na jaki się natknęłam dotyczył właśnie „Ostatnich dni Królika”. Dlatego postanowiłam sprawdzić, na czym polega fenomen tej książki. 

Myślę, że jest nim ważny temat ujęty w lekki, a chwilami zabawny sposób. Zebrani wokół łóżka chorej różnie radzą sobie z poważną chorobą kochanej osoby. Wszystkie ich zachowania są jednak bardziej humorystyczne niż wzruszające. Spora w tym zasługa barwnych bohaterów - jeśli kłócą się lub przeklinają, to wiadomo, że po chwili będą się też z tego śmiali. Wszyscy razem wzięci są zwariowaną rodzinką, którą lubi się od pierwszej chwili. :-)


Historia Mii dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych. W teraźniejszości ograniczonej do jej łóżka w hospicjum. Oraz w przeszłości, do której wraca, kiedy tylko zasypia. Wtedy znów przeżywa najpiękniejsze chwile swojego życia u boku ukochanego Johnny’ego. 

O ile teraźniejszość jest głośna i pełna ludzi zgromadzonych przy łóżku chorej, o tyle to przeszłość jest, moim zdaniem, ciekawsza, bardziej naładowana emocjami i wzruszająca. Mia jako nastolatka zakochała się w przystojnym koledze jej brata i świetnie rokującym wokaliście Johnnym. Wiadomo, że ich miłość miała tragiczny finał, ale nie wiadomo dlaczego. Ten wątek zdecydowanie interesował mnie najbardziej, a nawet nie mogłam się doczekać, kiedy Mia zaśnie i znów wróci do przeszłości.

Jedyne, czego mi zabrakło w tej książce to balansu pomiędzy humorem, a poważnym podejściem do tematu śmierci. Ponieważ elementów tragikomicznych było zdecydowanie więcej, nie potrafiłam się wczuć w trudną sytuację Mii i jej rodziny. Spodziewałam się, że wyleję morze łez, a nie uroniłam ani jednej… 

Czy jest to duży mankament? I tak, i nie. Zależy, czego czytelnik spodziewa się po lekturze. Jeśli wyciskacza łez, to - na mnie przynajmniej - nie podziałał. A jeśli dobrej, nieskomplikowanej lektury o fundamentalnych kwestiach, to jak najbardziej polecam. Warto zwrócić też uwagę na piękne wydanie książki. Cudowna okładka, duża czcionka, soczyste dialogi, fabuła osnuta wokół istotnego tematu oraz charakterystyczne postaci – to wszystko właśnie składa się na jej fenomen. :-)

Ulubiony cytat: 
„Życie bywa zabawnie nieprzewidywalne”. 

Tytuł: „Ostatnie dni Królika”   
Autor: Anna McPartlin       
Wydawnictwo: HarperCollins Polska 
Data wydania: 9 września 2015      
Ilość stron: 398 
Moja ocena: 7,5/10

środa, 7 października 2015

Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca - Katarzyna Droga


„Pokolenia” są doskonałym dowodem na to, że najlepsze historie pisze samo życie. To barwna opowieść o Jance – dziewczynie, której wczesna młodość przypadła na lata II wojny światowej.  

Autorka, Katarzyna Droga, przedstawia życie Janki na podstawie jej starego pamiętnika, który znajduje w wiekowym, rodzinnym kredensie. Ukryty pomiędzy wyblakłymi pocztówkami w sepii, a zdjęciami ludzi, których nie ma już na tym świecie, staje się podstawą odtworzenia burzliwych dziejów głównej bohaterki. Interesującym zabiegiem jest przemieszanie elementów dziennika z wątkami powieściowymi oraz czasem współczesnym. A także to, że autorka nie zdradza kim była dla niej Janka. Babcią, ciocią, a może matką? Tego dowiadujemy się dopiero na samym końcu.  
Kocham wszelkie sagi rodzinne. Uwielbiam czytać o przemijaniu kolejnych pokoleń i o ludziach uwikłanych w wielką historię. Nigdy jednak nie czytałam sagi opartej na faktach, stąd obawiałam się nieco… nudy. Bo czy prawdziwe życie może być lepsze od fikcji literackiej? 

Okazuje się, że w tym przypadku tak. :-) Janka w moich oczach „przerosła” niejedną pełnokrwistą bohaterkę literacką, a opisywane zdarzenia przyprawiały mnie raz o dreszcze, raz o potok łez wzruszenia. Dawno nie czytałam tak emocjonującej historii. To była prawdziwa podróż w czasie…
A podróż ta rozpoczęła się jeszcze przed wojną, kiedy żyli dziadkowie Janki. Idylliczny świat dzieciństwa bohaterki najpierw przerwała wojna, a potem kolejne dramatyczne wydarzenia związane z wymierzającymi sprawiedliwość na własną rękę „leśnymi”. Kiedy świat Janki, w ciągu jednej nocy obrócił się w gruzy, została zmuszona jak najszybciej wyjechać do siostry na Mazury. Tam spotkała młodszego o 4 lata początkującego lekarza Leszka, który na zawsze odmienił jej życie. 

Ich znajomość pewnie potoczyłaby się inaczej, gdyby nie odwaga Janki. Nie zdradzając szczegółów, napiszę tylko, że niejedna współczesna singielka mogłaby się od niej wiele nauczyć. :-) W ogóle bardzo podobała mi się jej życiowa postawa. Cokolwiek się nie działo, przyjmowała los takim, jakim był. Nawet jeśli rozpaczała, była w niej zawsze niesamowita wola życia. Co ciekawe, wszystkie ważne chwile przeżywała podczas deszczu, stąd podtytuł: „Wiek deszczu, wiek słońca”.   

Katarzyna Droga opisała miniony świat Janki odważnie i obrazowo, wplatając w powieść wiele soczystych dialogów i „smaczków historycznych” – począwszy od lat 20. minionego wieku po znaczący w życiu całej rodziny rok ’65. Nie znajdziemy tu suchych faktów o wojnie, powojennej rzeczywistości czy komunizmie, ale np. wzmiankę o tym, że po ’40 roku ludzie najczęściej przemieszczali się piechotą lasami, a przejście 35 km w ciągu jednego dnia było normą. Lub że w ’56 marzeniem wszystkich była szara syrenka, zaś w modzie królowały rozkloszowane spódnice i kardigany. 
Wiem, że niektórzy z Was obawiają się sag rodzinnych ze względu na liczne nawiązania historyczne i polityczne. Ja też mam często podobne wątpliwości, dlatego tym bardziej cenię barwny styl „Pokoleń”. Już od pierwszych słów widać, że autorka ma na co dzień do czynienia z pisaniem (jest redaktor naczelną magazynu „Sens” Wydawnictwa Zwierciadło) i słusznie odczytuje oczekiwania czytelników.
„Pokolenia”, nazwałabym książką nieoczywistą. Ze swoją skromną okładką i drobnym drukiem (który był moim zdaniem jedynym minusem) na pewno pozostałaby przeze mnie niezauważona w księgarni kipiącej od krzykliwych nowości. To książka, którą poznaje się powoli. Której trzeba dać czas i szansę, by dobrze wczuć się w sytuację bohaterów i ich świat. Jeśli to zrobicie, ich losy na pewno pozostaną z Wami na długo.

Ulubione cytaty: 
„Przychodzi taka chwila we wszechświecie, w powietrzu, w czasie, w przestrzeni – nigdy pewnie człowiek nie dowie się, gdzie i czy naprawdę – gdy przepływają, piętrzą się i nakładają na siebie fale zdarzeń. Bywa, że dobre, bywa, że niestety złe”. 
„Przeminą. Twarz kobiety wciąż przechylonej przez poręcz balkonu rok po roku otrzymywać będzie nowe znaki czasu, aż zamieni się w twarz staruszki – tej, która właśnie stoi w bramie na dole, pochylona, z laską, z bielutkim warkoczem. I tak wciąż, wciąż, wciąż… Słońce patrzy na to, zawieszone jak lampa”.
„Życie jest jak koszulka dziecka – krzyknęła, biegnąc do kuchni. – Krótkie i zasrane!” 
„Nic nie jest w stanie ocalić nas od przemijania. Od zapomnienia – może”. 
Tytuł: „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”    
Autor: Katarzyna Droga    
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 5 listopada 2013   
Ilość stron: 412 
Moja ocena: 9,5/10

poniedziałek, 5 października 2015

WYNIKI Książkowego rozdania


Ale ten miesiąc szybko minął… No i mamy już wyniki Książkowego rozdania. :-) Tym razem do udziału zgłosiło się 103 osoby. Wszystkim serdecznie dziękuję i przypominam warunki konkursowe: 

- bycie obserwatorem bloga (i/lub fanem na Facebooku), 
- wybranie sobie jednej książki: „Powrót do Daringham Hall” Kathryn Taylor lub „PS Kocham Cię” Cecelii Ahern,
- podanie swojego maila,
- udostępnienie podlinkowanego banera na swoim blogu, Facebooku lub G+. 

WYNIKI 

O „Powrót do Daringham Hall” grało 65 osób:

1. Scathach
2. Aleksandrowe myśli
3. little black
4. megi94
5. Lorien
6. Asia Szach
7. Moni Ka
8. Katarzyna Kat.
9. Monika F
10. Dziewczyna z książkami
11. Dakota
12. Emila Kejna
13. magdalena.marciniak
14. Wonderland OfBooks
15. minibookreview
16. Kamoncikowa Kali
17. Magdalena T.
18. Caroline Livre
19. Doomisia♥
20. rudy włos
21. Patka
22. SallyBrovn
23. Insane
24. Cynka7
25. Magdalena Sz L
26. diabelek452
27. Aga A.
28. Nałogowy Książkoholik
29. Book Worm
30. Zawsze uśmiechnięta!
31. Mariola Niowak
32. Zjadam Skarpety
33. Klaudia M
34. Anna Wróblewska
35. Beata Kandzia
36. Agata M
37. Kociara
38. Karolina Nowak
39. Gab riela
40. Gracenta
41. Allison
42. Kamil Glinka
43. Kamila Marta
44. Tina Black
45. Wiktoria S
46. Ayumi O
47. Patrycja Sudoł
48. Nefertiti
49. I lovebooks
50. Gold Joker
51. Tusiazdzemem
52. PaniKa P.
53. Emila Kejna
54. Emilka Z
55. anna nowak
56. Miłośniczka Książek
57. Kasia Piwoda
58. Julita S.-W.
59. Dorota Wysocka
60. lizzie
61. Edyta Chmura
62. Lexiss Cross
63. edi999a
64. Paulina Stachyra
65. Sylwka S.

Za pomocą strony Losowe.pl, która generuje szczęśliwe liczby z przedziału 1-65 wylosowałam: nr 18, czyli Caroline Livre. Serdecznie gratuluję! 


Kolejne losowanie dotyczyło książki „PS Kocham Cię”. Brało w nim udział 38 osób:

1. Clevleen
2. Agnieszka K.
3. Ola K.
4. Izabela Czyżak
5. Dagmara Janicka
6. Dobra.ksiazka
7. Gosche
8. rude
9. Ada Puszkarska
10. Enchanted
11. Mitchelia
12. Oczytane - blog
13. Olu sia
14. Beata Lewandowska
15. Iza Bela
16. Beata Grachel
17. Pani Lecter
18. Marta Marple
19. Ola Zuch
20. Klaudia Pałac
21. jo-jo-a
22. Iza Batraniec
23. Ola Z
24. Klaudia Malik
25. Klaudyna Karbowa
26. klaudiaw41
27. Kamila Szymańska
28. Wiktoria Ktoś
29. Monika Ś.
30. Agnieszka Wójcik
31. Susan Kelley
32. Oleńka
33. Anita M
34. Magdalena W.
35. Kinga Suder
36. iza.81
37. Aleksandra S.
38. Lenka ^^

Tutaj także losowanie odbyło się za pomocą strony Losowe.pl. Z przedziału 1-38 wylosowałam szczęśliwy nr 17, czyli Panią Lecter. Również serdecznie gratuluję! 


Mam nadzieję, że wygrane książki sprawią Wam radość. :-) Za chwilę napiszę do Was maile w sprawie adresów, pod które mam wysłać nagrody. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział i zapraszam do udziału w kolejnych rozdaniach. A takie na pewno się wkrótce pojawią. :-)

sobota, 3 października 2015

Jeden krok - Heather Gudenkauf


Malutkie miasteczko, gdzie wszyscy się znają i napastnik z bronią w szkole pełnej dzieci. Co z tego wyniknie? Najnowszą powieść Heather Gudenkauf przeczytałam z zapartym tchem w nieco ponad jeden dzień.

Wielkim plusem tej książki jest narracja prowadzona z punktu widzenia pięciu głównych bohaterów. Najciekawsze partie należały, moim zdaniem, do odważnej nastolatki Augie, która obrała sobie za cel ocalenie młodszego brata PJ-a. A także do sędziwej nauczycielki, pani Oliver, która sterroryzowana przez napastnika we własnej klasie, nie straciła nadziei na ocalenie. Czy to za pomocą ukrytej wewnątrz sukienki komórki, czy… szkolnego zszywacza jako narzędzia obrony. :-)

Partiom poświęconym pani Oliver towarzyszył jej „wewnętrzny głos rozsądku”. Był nim Cal – jej mąż, który świetnie komentował w jej myślach rzeczywistość i upominał starszą panią przed porywczymi zachowaniami względem przestępcy. Jego spostrzeżenia były tak trafne, że został moim ulubionym bohaterem, mimo że ani razu fizycznie nie pojawił się w klasie, a jedynie w myślach bohaterki.

W miarę rozwoju akcji, z każdym rozdziałem nasuwały się nowe pytania. Co ma wspólnego z napaścią silna policjantka Meg, która wraz z kordonem policji koczuje pod budynkiem? Jaki cel ma przetrzymywanie dzieci w szkole? Czy przestępcą jest patologiczny ojciec jednej z dziewczynek? Oraz czy nastolatka i doświadczona nauczycielka są w stanie go powstrzymać?

 
Chwilami miałam wrażenie, że „ofiary” są silniejsze psychicznie niż kryminalista i policjanci razem wzięci. Podczas gdy plan działania przestępcy pozostawał niejasny, przetrzymywani w szkole (każdy na swój sposób), próbowali przejąć inicjatywę. Takie rozłożenie sił sprawiło, że w książce właściwie zabrakło elementów grozy, ale z drugiej strony nadało pikanterii charakterom ofiar. W końcu nikt nie jest w stanie powiedzieć, jakby się zachował w momencie, kiedy broń dotyka jego skroni...

Stali czytelnicy bloga zapewne wiedzą, że nie przepadam za kryminałami i horrorami, dlatego znikoma ilość chwil przyprawiających o palpitację serca podczas lektury „Jednego kroku” była akurat dla mnie ogromnym plusem. Zamiast nieoczekiwanych zwrotów akcji, Gudenkauf skupiła się raczej na przywoływaniu wspomnień oraz tajemnic mieszkańców miasteczka. A każda kolejna informacja z ich życia rzucała nowe światło na sprawę. Przez nagromadzenie ilości hipotez, właściwie do samego końca nie domyśliłam się, kto jest napastnikiem.

Choć główny temat książki jest dość kontrowersyjny, bo dla każdego rodzica bezpieczeństwo dziecka jest podstawą, to muszę przyznać, że zbrodnia była dla autorki jedynie pretekstem do poruszenia innych problemów. Stworzyła bardzo dobrą powieść obyczajowa o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, nieudanych związkach i ich konsekwencjach, a także o współczesnych, patchworkowych rodzinach. Generalnie bardzo polecam, ale raczej miłośnikom literatury kobiecej, a nie kryminałów czy thrillerów. Do wciągającego poczytania w jesienny wieczór.

Ulubiony cytat: 
„Czasem dom nie oznacza budynku – chcę jej powiedzieć – oznacza ludzi”. 

Tytuł: „Jeden krok”  
Autor: Heather Gudenkauf      
Wydawnictwo: Filia 
Data wydania: 23 września 2015     
Ilość stron: 439  
Moja ocena: 7,5/10